poniedziałek, 2 marca 2015

"Aborcja - wszyscy maja prawo do życia!"

Post, którym dzisiaj Was uraczę jest dość wstrząsający, smutny, ale prawdziwy. Z góry mówię, że jestem przeciwna aborcji i tak też będzie nastawiony ten post - PRZECIW! Generalnie zawsze staram się być bezstronna w tym co piszę , jednakże tego tematu nie mogę zostawić bez osobistego wkładu myślowego, osobistego nastawienia i swojego zdania.  




Czym jest aborcja?

Aborcja jest to zamierzone przerwanie ciąży w wyniku interwencji zewnętrznej np. działań lekarskich. W efekcie działań aborcyjnych dochodzi do śmierci zarodka lub płodu. 



Aspekty prawne dotyczące aborcji:

"Zgodnie z uchwaloną w 1989 r. przez ONZ Konwencją o Prawach Dziecka dziecko oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej osiemnastu lat (art. 1) oraz każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia (art. 6)."

Do krajów o zaostrzonych warunkach dopuszczalności przerywania ciąży lub jej całkowitym zakazie w Europie należą m.in. POLSKA!


"Polskie ustawodawstwo dopuszcza przerwanie ciąży w następujących przypadkach:
ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety (do osiągnięcia przez płód zdolności do życia poza organizmem matki)
- badania prenatalne bądź inne przesłanki medyczne wskazują na ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu lub istnienie nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (możliwe do chwili, gdy płód nie jest jeszcze zdolny do życia poza organizmem matki)
- ciąża powstała w wyniku przestępstwa (do 12. tygodnia ciąży)"
( zob. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny) .

Metody aborcji:
- aborcja farmakologiczna - przerwanie wczesnej ciąży, czyli przed upływem 9 tygodnia ciąży poprzez podanie środków farmakologicznych;
- aborcja chirurgiczna - rozszerzenie szyjki macicy i odsysanie przed ciśnieniem ( możliwa w 7-12 tygodniu ciąży) lub wyłyżeczkowanie płodu.


Jak aborcja wpływa na stan zdrowia kobiety która jej dokonała? 

- negatywny wpływ na kolejne ciąże, często bezpłodność;
- zakażenia;
- zagrożenie rakiem piersi;
- negatywny wpływ na psychikę kobiety - często załamania , depresja itp.


Każdy ma prawo by żyć! Każdy ma prawo by zobaczyć świat, oddychać, by zetknąć się tym co daje nam ten świat! Nikt ale to nikt nie ma prawa decydować o życiu człowieka! Ani córka o życiu starej schorowanej matki, ani matka o życiu maleńkiego, kilkutygodniowego maleństwa, które nie  zdążyło jeszcze poznać niczego oprócz wnętrza brzuszka swojej mamy! 

Tekst, który poruszył moje serce :
"Mamusiu...

coś się stało, ja żyję
ja naprawdę żyję
dar życia otrzymałam
o, braciszka z boku poznałam
on też prawdziwie się raduje
i świata oczekuje
dzięki ci mamusiu
i kochany tatusiu
braciszku! patrz, coś się stało
jakieś światło się tu dostało
jakieś narzędzie błyszczące
ała! jakieś kłujące
braciszku co oni ci robią?
dlaczego dziurę w brzuszku ci skrobią?
mamusiu! braciszka rozrywają
rączki mu wyrywają! właśnie wykłuli mu oko
i serduszko rozdarli głęboko
jestem krwią braciszka zbryzgana
mamusiu moja kochana
już nie ma nas dwoje - zostałam sama
jak ja się mamusiu boję
pocę się w kolorze krwi
mamusiu! nie pozwól umrzeć mi!

MAMUSIU!

ten potwór paluszki mi obcina
już jest kaleką twoja dziecina
mamusiu! co ja takiego zrobiłam?
ja tylko życiem się cieszyłam

mamusiu!

ja jestem miłością Boga dla ciebie
On naprawdę chce mieć nas w niebie?
Jego miłość nigdy sie nie kończy
nawet po śmierci się sączy
ratunku mamo!
on urwał mi już kolano
tatusiu! ja będę twoim skarbeczkiem
będę twoim aniołeczkiem, ale pomóż mi
niech nie wyrywa mi drugiej rączki

mamusiu! tatusiu!

ja mogę być głodna, nie potrzebuję pieniędzy
kochani! ja mogę żyć w nędzy
a nie nie pozwólcie aby mnie zamordowali
i życie mi zabrali
mamusiu, ja jestem jeszcze mała
ja będę zawsze cię kochała
w twojej starości będę promyczkiem słońca
będę miłością cię obdarzała do dni twoich końca
mamusiu! jakiś błyszczący nóż
gardło podrzyna mi już
nawet nie wiem jak wy wyglądacie
i dlaczego mnie nie kochacie?

mamusiu!

czy ja umieram dlatego, że tatuś cię dręczy?
że cię nie kocha i męczy?
ja cię tysiąc razy mocniej będę kochała
ja - twoja córunia mała
ja będę ci buzi na dobranoc dawała
ja się będę z tobą bawiła i śmiała
nie pozwól żebym została zmasakrowana!

mamusiu!

on teraz szczypcami oczy mi rozdusi
nie będę widziała mojej mamusi
a ty mnie mamusiu będziesz widziała
spójrz do śmietnika, tam będę leżała

mamusiu!

dlaczego życie mi dałaś?
i tak okrutnie je odebrałaś?

mamusiu patrz!

twoją córunię w krematorium spalili
a duszy jej nie zabili
ja w twoim umyśle będę żyła
będę po nocach ci się śniła
i będę po nocach do ciebie wołała
ja - twoja córunia mała
mamusiu! dlaczego zatykasz uczy?
przecież nikt cię nie ogłuszy
to przecież ja, twój skarbek kochany
ten, co miał brzuszek rozerwany
mamusiu! pamiętasz jak się bałam?
jak o pomoc do ciebie wołałam?
a pamiętasz mamusiu oczy tego lekarza?
co śmiercią dzieci obdarza?
kto mu dał prawo, by zabił twoją dziecinę?
twoją niewinną kruszynę mamo...
czy ta powolnej śmierci porcja
nazywa się aborcja?
zapytaj rządzących o nazwiska
poznaj tych ludzi z bliska
sprawdź, czy oni też swoje dzieci zabijają
czy tylko ciebie w pogardzie mają

mamusiu!

w naszym kraju mordercy chodzą na wolności
a niewinnym łamie się kości
ustawy ludobójcze podejmują
i tobą wcale się nie przejmują
mamusiu moja kochana
dlaczego cierpisz i jesteś załamana?
to przecież ja - twoja córunia
mamusiu moja, gdybyś wtedy mnie ocaliła

mamusiu!

w twoim sumieniu będę ciągle żyła
i będę za tobą bardzo tęskniła
że twoja córeczka najbardziej by cię kochała
mamusiu moja
ja nawet teraz jestem twoja!!!"

Autor nieznany


;( 


Pisząc, wrzucając kolejne obrazki, nie ukrywam łez . Nie wyobrażalną rzeczą jest dla mnie zrobienie takiej krzywdy swojemu własnemu dziecku. Wyobrażacie sobie, że Wasze maleństwa teraz nie byłby z Wami ? Wyobrażacie sobie jaki ból takie maleństwo musi przeżywać jak po kolei wyrywają mu rączki, nóżki, itp?  

Kobieto oddaj dziecko do rodziny zastępczej! Oddaj je do okienka życia! Oddaj je do domu dziecka! Zostaw je w szpitalu, ale nie zabijaj!!! Pozwól mu żyć! PRZECIEŻ NIE JESTEŚ BOGIEM, WIĘC JAKIM PRAWEM CHCESZ ODEBRAŃ MU ŻYCIE?! 


Historia Pani Agnieszki S. która zechciała podzielić się z nami tym co przeżyła : 

"Długo zastanawiałam się nad kwestią czy powinnam podzielić się tym co mnie spotkało ,doszłam do wniosku że to co było najgorsze to już mineło .Miałam 18 lat jak wyszłam za mąż za faceta swojego życia .15 luty 2003 mój wymarzony ślub ,kilka miesięcy potem urodziłam mojego synka 21 kwietnia 2003 roku ,pamiętam jak odkładaliśmy ciągle datę ślubu ,ze względu na moje ciągłe pobyty w szpitalu (słyszałam ciągle może pani poronić ),zastanawiałam się dlaczego ,dbam o siebie i o moją małą kruszynkę .Ku wielkiej nadziei doczekaliśmy się z mężem ślicznego syna urodził się o czasie ,ważył 3300 ,57 cm ,abgar 10/10 siłami natury .I tu moje szczęście miało dobiegać końca ,syna tak samo jak szybko urodziłam tak szybko mi go zabrano .Został przewieziony do KPN w Zabrzu ,nikt nic nie mówił ,wszyscy milczeli ,Boże co się działo w mojej głowie .Pamiętam słowa sanitariusza który zabrał mojego synka w inkubatorze "niech pani zapamięta swoje dziecko bo być może już więcej pani go nie zobaczy " ,nie za bardzo wiedziałam co się dzieje z mną i z moim upragnionym dzieckiem (byłam młoda ,nie doświadczona itp) myślałam że go zabiję (sanitariusza) ,wpadłam w szał .Natychmiast wezwali męża ,po moim uspokojeniu ,mąż wraz z rodzicami z obu stron pojechali do naszego synka .Kiedy wrócił do mnie do szpitala ,nic nie mówił płakał -pierwszy raz widziałam go w taki stanie -wiedziałam że jest żle ,wybiegłam do lekarza prowadzącego z żądaniem o natychmiastowe wypisanie mnie z szpitala .Tak się też stało wypisałam się na własne żądanie ,natychmiast pojechaliśmy do naszego synka .Lekarze KPN nie dawali mojej kruszynce szans na przeżycie ,czułam jak świat zapada mi się pod nogami ,a łzy spływały po policzkach jak odkręcona woda z kranu .Diagnoza była długa i jak dla takiego młodego małżeństwa na tamten okres wogóle nie zrozumiała ,Nie miałam pojęcia o co chodzi lekarzowi ,co wogóle pani doktor do mnie mówi .Kiedy wszystko zostało zrozumiane to co wiedziałam to ,to że moje dziecko ma być roślinką (synuś miał krwawienie 4 i 5 stopnia do mózgu ,liczne wybroczyny na ciele ,i ciągle przetaczaną krew ). Cała hospitalizacja mojego synusia trwała miesiąc i 6 dni ,byłam u niego każdego dnia ,czuwałam przy nim i nie zostawiałam go nawet na minutę i tak każdego dnia .Zawsze rano dzwoniłam do pani doktor z pytaniem o moje dziecko ,raz było już dobrze ,drugiego dnia walczyli o jego życie .W mojej głowie o rany co się w niej wtedy działo nawet po 12 latach ciężko o tym mówić .Przełom nastąpił po miesiącu i 6 dniach ,dostałam syna na tak zwaną przepustkę ,byłam najszczęśliwszą osobą na świecie ,było to nie do opisania .Dalsze leczenie no cóż nikt nie wierzył że taka młoda mama da radę i nie postanowi jednak oddać swojego dziecka do adopcji .Pomyślałam sobie ja wam jeszcze pokażę ,dlaczego spisaliście mnie i moje dziecko na straty .Wiem byłam młoda ale ,teraz jestem z siebie dumna ,nie było opcji aby postąpić inaczej z mojej strony i mojego męża ,który zawsze był przy mnie .Podjełam słuszną decyzję ,chwytałam za wszystkie możliwe końce jakie miałam pod ręką ,lekarze ,specjaliści , rehabilitacja ,najlepsze szpitale .Nauczyłam się również rehabilitacji syna trzeba było wbijać dziecku igły w jego maleńkie ciałko , aby obniżyć napięcie mięśniowe -zrobiłam to dla niego żeby był z mną i nigdy nie odszedł ,następne diagnozy przechodziły same siebie ,padaczka ,autyzm ,torbiele mózgu, oczopląs ,zanik mięśni wzrokowych w rezultacie u dziecka dochodzi do utraty wzroku i wiele wiele innych .Ręce opadały ,ale nie dawałam za wygraną ,wiedziałam że nie pozwolę na to wszystko że się nie poddam ,dam radę bo moje dziecko jest wszystkim co mam ,moim całym światem .I no cóż dałam radę nie liczyły się dla mnie diagnozy lekarzy którzy i tak spisali na stratę mojego ukochanego synka i nikt nie dawał mu nawet cienia szansy na przeżycie ,miał być po prostu roślinką .Dzisiaj mój syn ma 12 lat ,jest jednym z najlepszych uczniów w klasie (świadectwo z czerwonym paskiem pochwalę się nie skromnie ) słyszy ,mówi chodzi ,biega ,jest ciekawy świata , myśli ,czuje ,kocha ,i widzi .Owszem jesteśmy pod stałą kontrolą specjalistów ,ale powiedzcie mi gdzie jest to dziecko które miało być rośliną ,nie ma i nigdy bym na to nie pozwoliła aby tak było .Dlatego kochane nawiązując do posta który został tak pięknie opisany ,a wiersz przemówił chyba do każdej która go przeczytała (łzy poleciały ) nigdy nawet jeśli by mi się nie udało ,i moje dziecko miało by być rośliną do końca życia nie podjełabym absolutnie decyzji o aborcji NIGDY jestem przeciwna .Mi się udało ,zawsze trzeba mieć nadzieję ja ją miałam i nigdy z niej nie zrezygnowałam ."

9 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie tego i nawet nie chcę wyobrażać, ale wiem że są różne sytuacje. Na przykład kobieta będąc w ciąży dowiaduje się że Jej dziecko jest chore, inna sprawa gdy ciąża jest efektem gwałtu. Kurcze to jest temat z natury etycznych, ingerujących w sferę sumienia. To bardzo trudny temat.
    Nie myślę co by było gdyby, na szczęście mam syna i nie musiałam stawać w takiej sytuacji. Fajnie to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tego typu osobą, ze często wyobrażam sobie a co by było gdyby .... Ten temat od kiedy pamiętam był dla mnie trudny, powodował u mnie głęboki smutek i wzruszenie.... Nie wiem jak postąpiłabym w sytuacjach podobnych jakie napisałaś, ponieważ nigdy się w tak owych nie znalazłam i mam nadzieje nie znajdę. Post skierowany jest głównie dla kobiet, które myślą nad usunięciem ciąży bez tak skomplikowanych powodów, o których wspomniałaś. Mam nadzieję, ze post trafia do serc....

      Usuń
  2. Matko!Nawet nie doczytałam wiersza do końca bo już mialam łzy w 1zwrotce :/ Aborcja jest kwestią sumienia indywidualnego człowieka.Nigdy nie przyszłoby mi do głowy usunąć ciąże!Nawet gdyby dziecko okazało się chore.Jestem bardzo wrażliwą i uczuciową osobą i wiem że do końca życia bym o tym myślała.Dlatego nie robiłam też badań dodatkowych bo co by to zmieniło.Na szczęście też nigdy nie żałowałam że zaszłam w ciaże bo droga do niej była długa i wyczekiwana :) Przecież są zabezpieczenia,okna życia itp.Nie nam jest dane odbierać komuś życie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia jesteś tak wrażliwą osobą jak ja także zapraszam cie do przeczytania mojej historii ja postąpiłam tak jak byś ty postąpiła Pozdrawiam

      Usuń
  3. Odnosząc się do historii Pani Agnieszki : Kobieto ja jestem pod wrażeniem Twojej determinacji, Twojej walki, Twojej miłości do dziecka!!! Czytając to miałam wrażenie, że cała historia zakończy się smutkiem ... A tu taki obrót zdarzeń! To cud oraz dowód na to, że medycyna nie zawsze ma rację! To idealny życiowy przykład na to, że miłość matki do dziecka może zdziałać cuda i że mimo diagnozy medycznej los może sprawić że sprawy potoczą się inaczej! Po przeczytaniu tego jestem pełna emocji i wiary w to, że Twoja historia przemówi do Wielu osób, które wzmagają się z tak trudną decyzja jak podjęcie się wychowywania chorego dziecka! Dziękuje Ci kochana za tą szczerość! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wystarczy po prostu kochać !!!! reszta sama przyjdzie, czy damy sobie rade czy też nie i czy uwierzymy w to że mamy siłę stanąć do walki dla kogoś bez względu na wszystko .Po prostu powiedzieć jak bardzo się kocha i zrobić wszystko aby się udało ,aby było inaczej ,lepiej ,NIE TRZEBA NIC WIĘCEJ ,ZAWSZE WYSTARCZY ISKIERKA NADZIEI !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem aborcja nie powinna być zakazana. Czasami to nie wina matki, po prostu lepiej umiercić dziecko niż żeby cierpiało całe życie
    I te nienarodzone dzieci wcale tak nie myślą tak jak na tych obrazkach, więc wielu ludzi może to do niczego nie nakłonić

    OdpowiedzUsuń