wtorek, 31 marca 2015

"Naiwne szczęście" - opowiadanie cz. 3 : "Wyjazd"

Nieubłaganie nadszedł dzień rozstania... Widzieli, że czas wrócić do normalnego życia. Zdawali sobie sprawę, że ich miłość nie może trwać. To wszystko było zbyt piękne i idealne jak na rzeczywistość która ich otaczała. Przyszedł czas powrotu do codzienności. Paule czekało poszukiwanie pracy, Artura natomiast studia. 
- Nie chcę się z Tobą rozstawać - odrzekł
- Ja też nie chcę... Pojechałabym z Tobą ale nie mogę. Muszę znaleźć pracę i się utrzymać. Ty natomiast musisz zacząć studia... - powiedziała
- Nie smuć się , nie dziś, nie teraz... Proszę ...
- Nie potrafię, nigdy nie zrozumiem tego czemu świat wieje taką niesprawiedliwością!
- Dość tego! To nas ostatni dzień! Spędźmy go jak żaden inny! 
- Co masz na myśli?
- Mam pewien plan na wieczór. Tylko ty, ja i to morze...

Mimo tego, że wieczór zapowiadał się cudownie, Paula bała się rozstania. Smutek rozrywał jej zakochane serce a żal przepełniał duszę... Nie sądziła, że kiedyś tak kogoś pokocha. Całe swe życie była sceptycznie nastawiona do miłości a nawet przyjaźni. A teraz? Serce kipi z miłości a twarz uśmiecha się do wszystkiego i wszystkich. Pragnie nosić to uczucie w sobie do końca życia. Chce dbać o nie i pieścić je. To właśnie ono daje jej szczęście jakiego nie doznała nigdy w swoim życiu. 

Artur namiętnie planował wieczór. Miał być idealny... Zachód słońca, plaża, ciche morze, stoik ze świecami i oni... Piękni, młodzi i zakochani. Kupił sobie garnitur a jej wysłał gońcem sukienkę księżniczki. Chciał aby poczuła się jak kopciuszek. Wierzył, że ten wieczór zostanie jej w pamięci do końca życia i dzięki temu nigdy o nim nie zapomni. 

Nadszedł czas romantycznego wieczoru. On już czekał aż jego najdroższa zjawi się w pełni blasku świec palących się na stoliczku, który ledwo stał na lejącym się piasku. Nagle pojawiła się. Wyglądała olśniewająco... Jej włosy błyszczały jak zawsze, oczy świeciły jak rozpalone węgielki, a suknia pasowała idealnie.
- Witaj kochanie! Wyglądasz przepięknie... - zaparło mu dech w piersi
- Ty również... Pięknie to wygląda... Czy to wszystko dla mnie?
- Oczywiście kochanie... 
Wieczór był przepełniony pocałunkami, pieszczotami i kuszącymi spojrzeniami. Nie wiele mówili. Słowa nie były tutaj istotne. Postanowili aby ten wieczór płynął tak jak te powolne fale morza, cichutko i bezszelestnie. W pewnej chwili wziął jej dłonie i zapytał:
- Chciałabyś się ze mną kochać?
- Yyyy ... to znaczy...bo ja... ja nigdy jeszcze tego nie robiłam...
Pocałował ją , wziął na ręce położył na ciepłym piasku. Spojrzał na nią i powiedział :
- Już zawsze będziesz tylko moja , a ja tylko Twój....
Rozpiął jej sukienkę, całował całe jej ciało, pieścił w miejscach najbardziej czułych. Wzdychała tylko, godząc się na wszystko co zrobi. W tym momencie nie liczyło się nic tylko oni i ich uczucie, miłość i namiętność, które ich łączyły. Kochali się a potem zasnęli w swych nagich ramionach...

Obudziły ich promyki słońca. Spojrzał na nią pełen pewności siebie i odrzekł:
- Nie możemy się rozstać! Nie możemy być osobno! Wyjedź ze mną, proszę! Przecież nic Cię nie trzyma! Znajdziemy Ci pracę, a później dołączysz do mnie na studiach. Będziemy razem, na zawsze! Będziemy szczęśliwi! 

Ciąg dalszy nastąpi ..... 

8 komentarzy:

  1. Każda kolejna część jest ciekawa i mam ciarki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, cieszę się, że się podoba :)

      Usuń
  2. W skupieniu poczytałam :) miłe :)
    Teresa Soroka

    OdpowiedzUsuń
  3. Az mialam ciary! Cudownie sie czytalo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. hahaha nie, tylko troszeczkę wątku erotycznego :)

      Usuń