czwartek, 16 kwietnia 2015

"Naiwne szczęście" - cz. 6 : "Rozczarowanie"

Paula nie mogła doczekać się pierwszych zajęć. Tak bardzo chciała już tam być. Noc przed wizytą na uczelni była ciężka , nie mogła spać z przejęcia. Stres powodował kołatanie jej serca i motyle niepewności w brzuchu. Tak bardzo pragnęła dobrze wypaść, zostać lubianą, akceptowaną, ale również chciała zabłysnąć posiadaną widzą. Wreszcie nadszedł długo oczekiwany poranek. 
- Gotowa? - zapytał Artur
- Chyba tak... - odpowiedziała
- Nie przejmuj się, będzie dobrze. To tylko szkoła! 
- Niby tak, ale wiesz jakie to dla mnie ważne... 
- Tak wiem. Nie bój się przy mnie nic złego cię nie spotka. 
Przy nim nabierała pewności siebie. Dla niego wszystko było takie łatwe i beztroskie. Dla niej zaś skomplikowane i trudne. 

Zebrali swoje rzeczy i ruszyli na uczelnię. Kiedy tam weszli, nie mogła uwierzyć jak tam pięknie... Ta aura, która się tam unosiła, ten niezwykły klimat, który dodawał poczucia, że istnieje tam ogromna dusza nauki i wiedzy. Jej przemyślenia szybko zostały zakłócone, gdy nagle zaczęli podbiegać znajomi Artura. 
- Siema!
- Siema! 
- Co tam? 
- Spoko! Ogarniamy coś dziś?
- No jaszka!
Rozmowa niczym bełkot chłopców wychowujących się na ulicy nie dawała Pauli niczego zrozumieć. Odepchnięto ją na bok, jakby nie była jedną z nich. Nie zauważono jej, nie przestawiono, a ręka Artura, która zawsze tak bacznie ją trzymała uciekła w uściski kumpli... Stała tak jeszcze chwilkę ale potem postanowiła poszukać sali i zasiąść w mało widocznym miejscu. Czuła się zawiedziona, ale miała nadzieję, że to jednorazowe wydarzenie. Usiadła w ławce zostawiając miejsce dla Artiego. Czekała na niego pełna przejęcia. Nagle wparował z całą resztą ich paczki. Nawet nie spojrzał gdzie ona siedzi, czy czeka, czy się nie zgubiła. Zupełnie się nie przejął. Paula spuściła głowę w dół i popłynęły jej łzy żalu i goryczy. Nie tak sobie to wszystko wyobrażała, nie tak miało to być. Gdzie Artur którego poznała, gdzie ten którego pokochała?! 

Reszta zajęć minęła podobnie. Razem a jednak osobno. Zerkała na niego czasem ukradkiem, on na nią wcale. Może to za dużo? Wspólne mieszkanie, ten sam kierunek studiów... Nie wiedziała co myśleć. Buchała w nią lawina mieszanych uczuć...

Po zajęciach poszła prosto do pracy. Wieczorem wróciła do mieszkania nie odzywając się słowem. On też nie wiedział co powiedzieć. Oboje zastanawiali się czy to wszystko ma jakiś sens. W końcu reprezentowali sobą dwa różne światy. Czy to się może udać? 

Ciąg dalszy nastąpi.... 

6 komentarzy: