czwartek, 23 kwietnia 2015

"Naiwne szczęście" - cz. 8 : "Wzięliśmy ślub?"

Imprezy nie miałby końca. Alkohol i narkotyki stały się ich codziennością. Ich istnienia zatracały się coraz bardziej. Byli młodzi, zakochani, cały świat stał przed nimi otworem... A teraz? Ich serca nie były już przepełnione niczym. Chęć spożywania narkotyków i alkoholu odbierała im nie tylko radość życia, ale również miłość. 

Pewnego dnia postanowili wraz z przyjaciółmi wybrać się na jedną z największych imprez roku, Sunrise Festival. Sławni DJ, masa ludzi, to coś czego chcieli doświadczyć. 
- Bilety kupione, spakowani no to jazda! - powiedział Artur
- Ale będzie ubaw! - krzyknęła Paula
Zebrali swe rzeczy i ruszyli. Po drodze zgarnęli swoją paczkę. Już w aucie zaczęli balować. Sypane kreski amfetaminy na desce rozdzielczej samochodu, rozlewane "driny" w duże kielichy i głośna muzyka to coś co ich "rajcowało". Majka zaczęła robić striptiz na tylnich siedzeniach auta. Paula natomiast krzyczała do jadących obok aut, wystawiając głowę za szybę. 

W końcu dojechali. Naćpani i napici prawie do upadłego. Z totalnym melanżem w głowie. Ludzi było masa! Była to młodzież taka jak oni, kilka już dorosłych osób, które nigdy nie stały się tak naprawdę dojrzałe. Wszyscy "zeschizowani" na punkcie życia chwilą. Sunrise trwa tydzień. Ludzie sypiają w hotelach, namiotach, autach, pod gołym niebem. Nie to jednak jest ważne, a ubaw, który trwa kilka dni. Nikt nie myśli o tym co było i będzie tylko o tym co jest tu i teraz. 

Tak też pełni pustych umysłów mających tylko bity DJ -ów w głowie Paula i Arti spędzali kolejne dni na festiwalu. W któryś dzień poznali kilka osób, którzy tak jak oni brali dzień u dnia. Mieli oni tabletki, zwane magicznymi. Co później się okazało owa tabletka zawierała ekstazy, amfetaminę i kilka różnych innych świństw, które w rezultacie dawały totalny "kocioł" w głowie. Wszyscy zażyli owe narkotyki. Po niespełna pół godziny zaczęły działać. Każdy z nich miał swój świat. Jedni tańczyli, drudzy dostali napady lęku, a Artur i jego ukochana wpadli na genialny pomysł wzięcia ślubu. Skojarzyli sobie, iż jeden z tamtejszych imprezowiczy miał uprawnienia udzielania związku małżeńskiego. Pobiegli do niego nie zastanawiając się nad niczym.
- Powtarzajcie za mną. Ja Paula.. - powiedział urzędnik
- Skończ kurwa te głupoty i wystaw nam kwit! Hahaha - krzyknęła naćpana Paula
 - I żyli długo i szczęśliwie... Czy jak to kurwa było? Hahhaa - majaczył Arti
- Dobra! Jesteście mężem i żoną! A teraz spierdalajcie bo mam zamiar się bawić! 
Założyli sobie na palce plastikowe obrączki z maszyny dla dzieci. Nie myśląc, dalej ruszyli na imprezę. Bawili się śmiali, pili, palili. To wszystko jakby nie miało końca! 

W końcu po kilkudniowym szaleństwie zasnęli w jakimś tanim motelu. Budząc się nie wiedzieli nawet jaki jest dzień. Jednakże w końcu doszli do siebie, wytrzeźwieli. Jedyne co ich męczyło to ogromny kac. Paula wstała jako pierwsza i poszła wziąć prysznic. Rozbierając się zauważyła obrączkę i nagle zaczęła mieć prześwity pamięci! 
- O kurwa! - krzyknęła - Artur czy my wzięliśmy ślub?! 

Ciąg dalszy nastąpi ...

3 komentarze: