wtorek, 28 kwietnia 2015

"Naiwne szczęście" - cz.9: "Czas się ogarnąć!"

- Co ty mówisz? Daj mi spokój! Chcę spać! - wymamrotał Artur
Paula podbiegła do niego machając mu dłonią przez twarzą.
- Co ta obrączka robi na moim palcu?! 
- A skąd ja mam to wiedzieć? 
- Pokaż swoją rękę! Już!
- Ja pierdole! Ty jesteś chora kobieto! Trzyma Cię faza jeszcze od wczoraj czy co?
- Daj tą rękę! - krzyknęła oburzona
- Ja nie wierzę.... 
No i okazało się, że i Arti miał obrączkę. Wtedy otrzeźwienie spadło na niego jak grom z jasnego nieba. Nie mogli uwierzyć w to co zrobili! Niejasne prześwity pamięci potwierdzały ich przypuszczenia. Zrobili to! Wzięli ślub... Naćpani i pijani na Festiwalu, który miał być tylko kolejnym z wielu melanżem. Nie mogli się pogodzić nie tyle z faktem samego ślubu a z tym, że nie był on taki jakim sobie go wymarzyli... 

Nadszedł czas powrotu do domu. Wszyscy byli pochłonięci w głuchych przemyśleniach. Paula i Artur siedzieli przytuleni. Łzy żalu na jej policzku płynęły jedna po drugiej. 
- Kochanie chyba nadszedł czas by dorosnąć, by coś zmienić... - powiedziała niepewnie, patrząc na niego oczami najsmutniejszymi na świecie
- Wszystko da się jeszcze naprawić, zobaczysz... - odpowiedział, mimo, że sam nie wiedział jak to zrobić
Ich myśli krążyły wokół ostatnich miesięcy. Zawalili studia, swój związek i zaniechali swoim marzeniom. Mimo bólu, który wtedy im towarzyszył, cieszyli się faktem, iż w końcu zrozumieli, że czas się zmienić. 

Dojechali do domu. Pożegnali się ze znajomymi, nie mówiąc do zobaczenia tylko żegnajcie. Zrozumieli, że aby dokonać przemiany trzeba również porzucić dotychczasowy tryb życia i przyjaciół. 
- Skarbie mam pewien pomysł. Fakt to wszystko stało się nagle, nie przemyślanie... Sądzę jednak, że można to naprawić. Pomyślałem, że moglibyśmy wziąć ślub. Taki prawdziwy w Kościele z rodziną... co ty na to?
- Mówisz poważnie? A jak wytłumaczymy fakt iż wzięliśmy już ślub cywilny?
- Przecież nie musimy im o tym mówić. Pojedziemy do rodziców w najbliższy weekend i uzgodnimy szczegóły. Moja mama chętnie zajmie się organizacją wszystkiego podczas gdy my nadrobimy wspólnie braki na uczelni. 
- Tak myślisz? Czy to wszystko się uda?
- Oczywiście, że się uda! Komu jak komu ale nam? Przecież się kochamy! Jesteśmy stworzeni dla siebie! 
- Tylko wiesz ostatnimi czasy jakoś nasz związek nie był tyle związkiem co tylko wspólnym zamieszkaniem...
- Kochanie wiem , że to moja wina! To ja sprowokowałem cię do tej zmiany. Jest mi bardzo przykro z tego powodu i pragnę wszystko naprawić... Kocham cie i chcę być z tobą do końca swych dni. Czy Ty też tego pragniesz? Paula wyjdziesz za mnie?
- Chcę tego jak niczego innego! 
Pocałunkiem uczcili swoją decyzję. Pragnienie normalności tkwiło w ich sercach. Znowu zaczęło nie liczyć się nic innego poza ich marzeniami i szczęściem. Czuli, że nadszedł czas aby naprawić to co o mało nie utracili... 

Nadszedł weekend. Nerwowo pakowali się do wyjazdu, bojąc się reakcji rodziny na ich decyzję. Jako pierwszych odwiedzili rodziców Pauli. Nie zwlekali długo z nowiną. Po skromnym przywitani przeszli do rzeczy. 
- Pani Piotrze... Chciałbym prosić Pana o rękę córki! - powiedział zdecydowanie Artur

Ciąg dalszy nastąpi.... 

7 komentarzy: