czwartek, 9 kwietnia 2015

"Naiwne szczęście" - opowiadanie cz 4 : "Dla Ciebie wszystko"

- Ale rodzice ... Jak mam im to powiedzieć? Oni liczyli, że będę blisko nich. Jak usłyszą, że się zakochałam i chcę wyjechać do Krakowa to... Nie zgodzą się... - odrzekła ze zmartwieniem
- Kochanie jesteś już dorosła. Przecież rodzice nie mogą Ci mówić jak masz żyć i gdzie masz żyć. Nawet jak się nie zgodzą to prędzej czy później pogodzą się z Twoją decyzją. - powiedział zdecydowanie
- Tak myślisz?
- Będziemy szczęśliwi. Zobaczysz! Kraków to duże miasto. Prace znajdziesz z łatwością. Zaczniesz studia na UJ - cie razem ze mną!
- A mieszkanie? Zrozum, że ja  nie mam grosza przy duszy a moich rodziców nie stać na to...
- Moi rodzice wynajęli mi kawalerkę blisko uczelni, spodoba ci się. 
- Ja nie mogę żyć na twój koszt, a tym bardziej na koszt twoich rodziców. 
- Kochanie jeśli znajdziesz pracę to wtedy porozmawiamy o finansach. A po za tym to najmniejsze zmartwienie! No zgódź się proszę... Kocham cię, nie mogę bez ciebie żyć, zrozum...
Popatrzała na niego, wtapiając się w jego oczy , wbijając się w jego usta zapomniała o wszystkich zmartwieniach i po prostu zgodziła się. Teraz musiała wrócić do domu i oznajmić rodzicom o wszystkim. Bała się surowego ojca i matki histeryczki. Nie wiedziała jak zareagują dlatego pierwszy raz w swoim życiu postanowiła skłamać. 

Paula wróciła do domu. Pełna obaw ale i determinacji. Wbrew wszystkiemu postanowiła wyprowadzić się do Krakowa, nawet jeśli miała by uciec na zawsze. 
- Witaj w domu córeczko! - krzyknęła pełna emocji mama Pauli
- Witaj mamo...Mam dla ciebie cudowne wieści. 
- Tak?! Dostałaś pracę?
- Tak, dostałam pracę!
- Och córciu! Świetnie! Zaraz pobiegnę powiedzieć ojcu! Na pewno się ucieszy!
- Mamo... Poczekaj... Dostałam pracę, ale muszę wyjechać... 
- Jak to? Dokąd?! Za granicę?
- Nie mamo. Do Krakowa.... 
- Matko Boska! Tak daleko? Przecież nie będziemy się w ogóle widywać?! 
- Mamo skończ! Jestem dorosła. Będę przyjeżdżała tak często jak będę mogła. 
- To już postanowione? A moje zdanie?! A zdanie ojca?! To się już nie liczy?
Matka wybuchła łzami. Pobiegła do taty i wykrzyczała wszystko z napływem tylu emocji, ze nawet najspokojniejszy człowiek świata nie wytrzymałby takiego przekazu informacji. 
- Co za bzdury matka opowiada? - zapytał ojciec Paulę
- To nie żadne bzdury. Przyjechałam się pożegnać i spakować. Dzisiaj wieczorem wyjeżdżam do Krakowa. 
- Możesz chociaż oświadczyć łaskawie rodzicom gdzie będziesz mieszkać, w jakiej firmie pracować, na jakim stanowisku i skąd u Ciebie taka zmiana w sposobie odnoszenia się do nas?!
- Będę mieszkać w skromnej kawalerce. Dostałam pracę jako zastępca kierownika banku XXX.
- Ty w banku? 
- Tak! To najlepsze co mogło mnie spotkać po tym jak musiałam porzucić marzenia o studiach z waszej winy!
Szala goryczy się przelała. Tata nie powiedział słowa, zwieszając głowę. Paula pobiegła na górę pełna łez i złości. Wyjęła walizki i zaczęła się pakować. Miała zaledwie trzy godziny do pociągu. 
Kiedy znosiła na dól swoje rzeczy rodzice stali jak na igłach przy drzwiach czekając na pożegnanie. Paula sama nie wiedziała czy dobrze robi. Znała Artura zaledwie kilka dni, okłamała rodziców i na dodatek wyjeżdża do dużego miasta mając 100 zł w portfelu. 
- Kochanie poczekaj... Mamy troszkę oszczędności. To zaledwie 600 zł ale zawsze coś na początek, na jedzenie... - powiedziała niepewnie mama 
- Dziękuje mamo, ale nie musisz. - odpowiedziała 
- Weź to! Dzwoń i pisz codziennie. Pomyślności córeczko! - powiedział twardo ojciec
Wszyscy przytulili się i każdemu z nich poleciała łezka. Rodzicom ciężko było się pogodzić z nagłą decyzją córki, ale cóż mogli począć. Była dorosła, nie mogli nic prócz wesprzeć ją tak jak mogą. 

Paula wsiadła do pociągu. Pełna obaw i strachu ale zarazem pełna miłości i szczęścia... Wyjęła telefon i napisała do Artura:
-"Już do Ciebie jadę!"

Ciąg dalszy nastąpi..... 

6 komentarzy:

  1. Ach i znow trzeba poczekac na cd ...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko i cały tydzień mam czekac ? A jak ten Artur to jakiś oszust matrymonialny jednak ?600 zł na start od rodziców ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieda kochana niestety , toną w długach po nieudanym interesie. A jeśli chodzi o Artura to nie zdradzę być może będzie zboczeńcem i weźmie ją do burdelu :P

      Usuń