wtorek, 5 maja 2015

"Naiwne szczęście" - cz.10: "To był ślub"

Ojciec Pauli zakrztusił się! Uderzyła w niego fala mieszanych uczuć. Nie wiedział co powiedzieć!
- Czy na pewno dobrze przemyśleliście decyzję? Czy to aby nie za krótki związek aby pieczętować go małżeństwem? - zapytał
- Panie Piotrze... Kocham Paulę! Jest słońcem w moich deszczowych dniach oraz mżawką w upalnych... Jest kwiatem, który codziennie rozkwita w innym kolorze... Jest miłością mego życia... - wyznał Artur
Po tym wyznaniu już nikt nie miał wątpliwości. Mama przyszłej panny młodej wszak wzięła kalendarz i zawołała ich do siebie.
- Słuchajcie to musi być idealny dzień! Musimy obejrzeć prognozę pogody żeby czasem deszcz nie padał bo to źle wróży! Kochanie jakie chcesz kwiaty? Masz już wybrany wzór sukni? A menu? Zapraszasz kuzynkę Annę? - roztrzepana zadała milion pytań
Młodzi zaśmiali się tylko. Spojrzeli na siebie z błogą ulgą , wiedząc, że już jedno spotkanie z rodzicami za nimi pozytywnie zakończone. 

Nad ranem ruszyli do rodziców Artiego. Paula była bardzo zdenerwowana wiedząc, że rodzice jej ukochanego są z innej sfery. Była pełna obaw, że nie zgodzą się na ich związek na całe życie. Wreszcie dotarli na miejsce. W drzwiach czekali na nich jego rodzice. 
- Witajcie kochani! - powiedziała Pani Grażynka
- Dzień dobry... - odpowiedziała niepewnie Paula
- Wchodźcie! Śniadanie stygnie! - zaprosił ich Pan Andrzej 
Weszli, zasiedli do stołu i nie czekając zbyt długo oraz nie przedłużając męczącego ich stresu, Artur wyznał:
- Kochana mamo... Tato... Chcielibyśmy wam coś powiedzieć... 
- Słuchamy. - odrzekła jego mama
- Wiecie, że bardzo się kochamy. Od dłuższego czasu mieszkamy razem, studiujemy... Postanowiliśmy się pobrać! Co wy na to?
Nastąpiła niezręczna cisza. Wszyscy patrzyli na siebie oczekując jakiejkolwiek reakcji. Już nie chodziło nawet o aprobatę ale o fakt, żeby w końcu coś powiedzieli. Nie zręczną ciszę przerwała Paula:
- Drodzy Państwo... Wiem, że nasza decyzja jest nieco szokująca i szybka, ale my pragniemy być razem. Mimo różnic, które nas dzielą, ciągniemy do siebie jak magnes do metalu. Chcemy zacząć wspólnie żyć, być szczęśliwi, darzyć się wzajemnie opieką i wsparciem... Pozwólcie nam poić się tym uczuciem do końca naszych dni... 
Zaskoczeni wyznaniem uśmiechnęli się. Pani Grażynie łzy wzruszenia poleciały po policzku... 
- Nigdy nie zabronilibyśmy synowi szczęścia... Jeśli to ty nim jesteś to my jako rodzice możemy tylko wam pomóc w przygotowaniu wesela. - powiedziała mama Artiego 
Pauli spadł kamień z serca. Była zdumiona takim nieoczekiwanym i radosnym obrotem spraw. Artur również czuł się spokojniejszy. Teraz nadszedł czas na pojenie się szczęściem ślubu i wesela. 

Przygotowania szły sprawne. Suknia panny młodej była jak ze snu... Piękna, biała jak śnieg, muśnięta lekką koronką i święcącymi jak blask księżyca perełkami. Welon był tak długi, że miały go podtrzymywać 4 słodkie dziewczynki. Garnitur pana młodego był elegancki i gustowny. Wyglądał w nim jak książę z bajki o kopciuszku. Sala weselna była ogromna, ustrojona w biało- różowe materiały, wypełniona kwiatami lilii, które Paula uwielbiała. Ceremonia ślubna miała odbyć się w małej kapliczce, która była parafią panny młodej. Była piękna a klimat jej towarzyszący wywoływał niezwykłe uczucia. 

W końcu nadszedł bardzo oczekiwany dzień. Ponad 300 zaproszonych gości zapychało Kapliczkę. Artur czekał nerwowo przy ołtarzu. Zerkał na zegarek co minutę. Ludzie zerkali na siebie na wzajem. Aż nagle zabrzmiała muzyka i weszła ona, najpiękniejsza pod rękę ze swoim ojcem, który prowadził ją dumnie do przyszłego męża. 
- Ja Paula...
- Ja Artur...
- I ogłaszam Was mężem i żoną. Możecie się pocałować... 
Wesele było udane. Wszyscy wybawili się jak nigdy dotąd. Para młoda szczęśliwa i zadowolona. To wesele było jak ze snu, wymarzone, jedyne, prawdziwe. Wierzyli, że już teraz tylko czekają ich same dobre chwile, same cudowne dni...

Ciąg dalszy nastąpi... 

3 komentarze:

  1. O a juz myslalam pod koniec ze ucieknie :) czekam na dalsze losy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I żyli długo i szczęśliwie ? A nie, to pewnie nie ta bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie, przypomniał mi się mój ślub 💒

    OdpowiedzUsuń