wtorek, 19 maja 2015

"Naiwne szczęście" - cz.13: " Romans"

Paula była zaskoczona tym co ostatnio dzieje się wokół jej osoby. Nie martwiło jej to jednak a wręcz cieszyło. Artur ciągle pracował i brakowało jej obecności "kogoś". W sumie mogła by znaleźć sobie jakąś koleżankę, ale jej nie zależało tyle na towarzystwie jak na dreszczyku emocji. Tyle czasu była zamknięta wśród pięknych mebli, ubrań i przedmiotów. Osamotniona zaczęła pragnąć czegoś nowego. Myślała o swoich dwóch niedawno poznanych adoratorach. Bardziej ciągnęło ją jednak ku Sebastianowi - chłopakowi z parku. Postanowiła tam pójść o tej samej porze co wtedy mając nadzieję, że znowu go spotka. 

Zdeterminowana ruszyła na miejsce. Usiadła na tej samej ławce co wtedy, podniosła twarz ku promykom słońca i napawała się ich ciepłem. Nagle ogarnęły ją obawy. "Co ja chcę zrobić?!"- pomyślała - "Nie nie mogę!" Wstała z ławki i chciała uciec. Niespodziewanie jednak los spłatał figla i ktoś złapał ją za rękę , powstrzymując od ucieczki. 
- Witaj! Gdzie tak pędzisz? - zapytał Seba
Przeszły ją dreszcze na całym ciele słysząc jego głos.
- Musze iść do domu. Teraz! Natychmiast! - odpowiedziała zdenerwowana
- Przyszłaś tu dla mnie a teraz uciekasz? - zapytał pewny siebie
- Jak śmiesz! - krzyknęła oburzona, odwróciła głowę i poszła przed siebie
- Wiem, ze wrócisz! - krzyknął do niej a następnie uniósł głowę tak jak ona wcześniej ku promykom słońca.
Paula prędko pognała ku domowi. Zdezorientowana sama sobą postanowiła zasiąść przed telewizorem by nie myśleć o tym co się zdarzyło ani o tym co mogło się zdarzyć. 

Weszła do domu, rzuciła kurtką i krzyknęła:
-AAAAAAAA
Potem wzdychnęła z ulgą i chciała iść pod prysznic. Aż tu nagle dzwonek do drzwi.
-Witam poczta kwiatowa. Pani Paula?
- Tak to ja. 
-Proszę o pokwitowanie. 
-Dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia.
Uradowana sądziła, że kwiaty są od Artura. A tu niespodzianka. Kwiaty były od jego szefa! Nie wiedziała co robić. Czy zadzwonić do niego czy przemilczeć ten fakt. Postanowiła wyrzucić kwiaty do śmietnika. wziąć prysznic i zapomnieć o natłoku dzisiejszych wydarzeń. 

Wieczorem przyrządziła kolację ze świecami dla Artiego, myśląc , że to pozwoli stopnieć górom lodowym, które stanęły między nimi. Ubrała seksowną, zmysłową , czerwoną sukienkę i czekała na męża. W końcu pojawił się w drzwiach:
- Ale jestem zmęczony... Nie chcę nic jeść! Idę wziąć prysznic i się kładę. 
Paula zrezygnowała. Zgasiła świecę i poszła do sypialni aby wylać w poduszkę kilka gorzkich łez. Artur położył się do niej i przed zgaszeniem światła zapytał:
-A te kwiaty w śmietniku to od kogo?
- Pomyłka... - powiedziała Paula

Ciąg dalszy nastąpi...

3 komentarze:

  1. Głupi , taką żonkę miec i jej nie zauwazac

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomylka hehe :) A faceci we wszystko uwierza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czas na zaglądanie do śmietnika :D coś nie tak :D

    Teresa Soroka

    OdpowiedzUsuń