wtorek, 11 sierpnia 2015

"Urlop od życia..."

Przyszedł w końcu dzień w którym nie chciałam wstać z łóżka. Marzyłam o tym by przespać ten czas... Czułam się jakby ktoś mnie zamknął w moich czterech ścianach i nie pozwalał mi żyć... Monotonia, która jest dla mnie też stabilizacją zaczęła przytłaczać moją osobowość na tyle, że straciłam radość. Przestały cieszyć mnie małe rzeczy a zaczęły drażnić "pierdoły". Miałam "wkurw" nawet na to, że mam "wkurw". Znacie ten stan? Czy doświadczyliście poczucia wypalenia w każdej sferze życia? 

Zaczęłam myśleć o tym co zrobić aby zacząć znowu być sobą... 

Do puki był rok studencki co dwa tygodnie, czasem co tydzień miałam odskocznie od wszystkiego. Jechałam na studia , bez dzieci, spotykałam się ze znajomymi i jakby wszystko inne na ten dany weekend przestało mieć znaczenie. Weekend studencki to był mój mały reset. Po nim tęskniłam za dziećmi, za sprzątaniem, za opieką nad domowym ogniskiem. Może uznacie to za samolubne, może i jest to samolubne, ale taki reset zwyczajnie jest mi potrzebny. Studia to jedne z moich największych marzeń , które spełniam ale i też czas gdzie robię to co lubię. 

Kiedy doszłam do wniosku, że tego właśnie resetu mi brakuje, zaczęłam myśleć co zrobić aby takową przerwę od życia dniem codziennym sobie sprawić. Męża nie ma, opiekunka odpadła ( brak kasy) , dzieci mi nikt nie weźmie... Hmmm A więc postanowiłam zebrać wszystkie możliwe grosze, zapakować dzieci w samochód i przez tydzień odwiedzać bliskie domu ale też warte zwiedzenia zakątki. 

Odwiedziłam przyjaciół, rodzinę dalszą i bliższą. Byliśmy też nad cichym, bezludnym jeziorze, znajdującego się koło Tucholi w województwie Kujawsko - Pomorskim. To miejsce nazywa się Kozie Jeziorka. Spędziliśmy tam prawie całą sobotę :) Oddychając świeżym powietrzem w zaciszu leśnym zapomniałam o tym co złe i cieszyłam się tym co mam i tym co mogę czuć. 


( na zdjęciu moje dzieci i najmłodsza siostra - Agnieszka )




(  Zbieraliśmy również jagody na koktajl )

W niedzielę po Mszy Świętej i obiedzie u teściów wybraliśmy się do Fojutowa. Jest to również ośrodek wypoczynkowy z hotelem , basenem , sauną itp , ale nie o to chodziło w naszej wyprawie. W tej miejscowości znajduje się jedyny w Europie kanał płynący nad kanałem. Nad mostem jest jeden kanał, pod mostem jest drugi kanał. Warte obejrzenia, zwiedzenia, pobytu, itp. Wspaniałe miejsce, świeże powietrze :) 












Powyżej przedstawiona droga leśna do samego mostu z dwoma kanałami :)



( Tutaj widoczny most. Na górze płynie kanał i na dole również. )





Powyżej zdjęcia mostu :)




















Zdjęcia powyżej ze szlaku :)

Udało mi się złapać oddech , udało mi się wyjść z przytłaczającej nostalgii myśli... 
Znowu mam uśmiech na twarzy...
Znowu chcę żyć! 

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być 


































2 komentarze:

  1. Oj moglas mnie zabrac ze soba :) Teraz mam taki czas nerwowy,chcialabym go przespac ale sie nie da.Zreszta nawet w nocy sie nie ma jak wyspac:/Piekne fotki,sliczne miejsce,a od zycia kazdemu nalezy sie maly odpoczynek i ucieczka w nieznane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie Cię zabiorę jak znajdziesz się w moich stronach :) Bardzo potrzebne mi to było i Tb również polecam :)

      Usuń