środa, 9 grudnia 2015

"Związek to też walka!"

Związek dwojga osób to jedno z najtrudniejszych dla nas zadań życiowych ale jest też po części naszym przeznaczeniem. Człowiek jest stwożony do tego aby z kimś być, z kimś żyć, z kimś tworzyć rodzinę. Związek nie polega tylko na podpisaniu papierka, mieszkania razem czy tez posiadania dzieci. Związek to coś więcej, zwiazek to też walka...

Każde z nas ma inne wyobrażenie "bycia razem". Żaden człowiek nie ma tak samo poukładane w głowie. każy ma inne marzenia, inne plany, inne oczekiwania, inne wady i zalety. W pary dobieramy się różnie. Jedni szukają księcia z bajki w swojego rodzaju tego rozumienia, jedni wychodzą za tego/tę w którym/której zakochał sie od pierwszego wejrzenia, inni patrzą na kasę, jeszcze inni na wygląd czy charakter etc. Bądź co bądź, prędzej czy później znajdujemy się w związku. I co teraz? Żyjemy bądź wegetujemy. Co się dzieje gdy nie spełnione zostały nasze oczekiwania? Co się staje gdy po prostu nie jesteśmy szczęśliwi i uświadamiamy sobie, że to nie to, to nie był ten wybór, no kocham go ale, ale, ale... 

Musimy pamiętać , że związek opiera się na rozmowie. Nie ma nic gorszego niż milczenie. Skąd partner ma wiedzieć, że coś jest nie tak skoro my nic nie mówimy? Niby widzi naszą codzienną krzywą minę ale tak naprawdę nie wie o co nam chodzi więc bagatelizuje sprawę zrzucając to na Twoją zgorzkniałość lub złe dni. 

Gdy coś jest nie tak: MÓW ! Kiedy to nie pomaga: KRZYCZ! 

Piszę to z doświaczenia. Kilka miesięcy temu w moim związku nie czułam sie dobrze... Miałm wrażenie, że On mnie nie zauważa, nie docenia, nie chce... Jestem typem, który uwielbia być rozpieszczany słowami i dotykiem. Kiedy tego brakuje czuję się w tym wszystkim niepotrzebna, zbędna i nieszczęśliwa. Na początku nie mówiłam nic mężowi , stroiłam fochy. Prowadziło to do nie przyjemnej atmosfery, a zamiast coś naprawić to było coraz gorzej. Następnie zaczęłam podejmować z nim rozmowy na ten temat. Mój mąż jest strasznym sceptykiem niestety. Moje rozmowy w temacie nazywał "schizami" lub "załamaniami nerwowymi". Nie brał tego serio co mówię. Uważał to za "dziecinne urojenie". Jakiś czas później zaczęłam już "krzyczeć"! Prosto mu, wręcz na każdym kroku, uświadamiałam mu, że on jest o ja czuję, że go nie ma etc. Po jakiś 3 miesiącach tak owych rozmów coś w nim pękło... Zrozumiał mniej lub bardziej, że jednak na prawdę jest coś nie tak. Muszę przyznać, że obecny urlop był dużo, dużo lepszy. Więcej chemi, więcj go, więcej mnie... Było pięknie...

Kochani jeśli coś jest nie tak walczcie! Kiedy jesteście nieszczęliwi mówcie o tym drugiej osobie! Pamiętajcie, że rozmowa to klucz do wielu problemów. 

Pozdrwiam 
Wasza
Żoną być

8 komentarzy:

  1. Ja zawsze walczylam ale stracilsm sile i sie rozstalismy Mialam dosc walki w pojedynkę jego lekcewazenia ,milczenia Ile mozna cierpiec w samotnosci a ta druga osoba nawet nke chce pogadac Teraz po pol roku wrocilismy i tak do siebie Jest zupelnie inny ale strach pozostaje czy się na pewno uda Ale lepiej sprobowac niz cale zycie zalowac

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwona u Ciebie to właśnie to rozstanie było walką! To bardzo ciężka decyzja ale jeśli widzisz zmianę to możliwe, że poskutkowało! Życzę Wam jak najlepiej ! Uważam , że nie da sie kochać za dwoje ale jeśli jest odrobina nadziei warto walczyć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Związek to również poczucie bezpieczeństwa, akceptacja inności drugiej osoby, gotowość do poświęcania uwagi, szacunek, darowanie osobie prawa do posiadania własnego życia. To co napisałaś piękne i zgodzę się z Tobą że rozmowa bardzo dużo daje

    OdpowiedzUsuń
  4. My rozstawalismy sie kilka razy. Ale co sie dziwić - związek od dzieciaka, na odległość... Kłótni u nas było że ho ho i więcej. Był okres czasu że nie potrafiliśmy rozmawiać w ogóle. A teraz... bierzemy ślub :). Najważniejsze chyba to wiedzieć czego się chce. My od zawsze wiedzielismy ze chcemy spędzić razem reszte życia tyko.. nie wiedzielismy jak to osiągnąć. Ale wsysktiego trzeba się w życiu nauczyć.

    Iwonka!
    Życzę dużo siły, cierpliwości i miłości :).

    OdpowiedzUsuń
  5. my na swoim - kochana u nas podobnie. Ślub wzieliśmy 2 lata temu ale najpierw były dzieci, związek na odległość od 3 i pół roku... Także doskonale Was rozumiem. Życzę powodzenia , wytrwałości i udanego weselicha!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam sie z Toba. Najwazniejsze by ze soba rozmawiac badz nawet sie klocic.Jednak kiedy nastanie cisza wowczas jest ten najwiekszy problem w zwiazku!

    OdpowiedzUsuń