środa, 20 stycznia 2016

"Boje się spełnienia swoich marzeń..."

Jak wiecie jestem osobą, która ma wiele marzeń i planów. Nadszedł wreszcie oczekiwany 2016 rok, który ma być dla mnie końcem jednego a początkiem drugiego. Niebawem kończę 5 – letnie studia, Oli od września idzie do przedszkola a Kacper do 4-latków. No i w końcu będę mogła szukać swojej wymarzonej pracy. Po prostu wsiąść w auto z toną wydrukowanych CV i uniezależnić się finansowo, robić to co kocham, to o czym zawsze marzyłam, to czego zawsze chciałam. Niby wszystko jest piękne, właściwe.  Czego chcieć więcej? Brać dupę w troku i śmigać w pogoni za tym co ma dać mi szczęście. Nie tyle dzieciom, mężowi, rodzicom, czy społeczeństwu a mi.

Kiedy ten czas coraz bardziej zbliża mnie do tego zastanawiam się co będzie gdy… No właśnie co będzie gdy już dostanę tę pracę? Nowi ludzie, nowe horyzonty, nowe otoczenie… Już ponad cztery lata jestem osobą bezrobotną. Odseparowana przez zaistniałą kolej rzeczy od ludzi zwyczajnie zaczęłam się ich bać. Może to dla Was dziwne, ale ja naprawdę nie lubię nawiązywać nowych znajomości. Obcy ludzie od jakiegoś czasu mnie onieśmielają, w pewnym stopniu przerażają. Ogromnym wysiłkiem jest dla mnie nawiązanie nowych kontaktów interpersonalnych. Kiedyś byłam bardzo otwarta na ludzi. Kiedy straciłam większość swoich znajomości i zmuszona byłam zamknąć się tu w tych moich czterech ścianach zaczęłam stronić od nich. Boje się wejść w nowe środowisko – środowisko pracy. Tyle nowych ludzi, którzy mogą zwyczajnie mnie nie polubić, mogą podstawiać mi świnie kiedy popadnie , mogą mnie obgadywać, ignorować etc. Mój dom jest po części moim wiezieniem ale również schronieniem. Tutaj nie muszę się bać . Tu jestem na swoim gruncie, wśród moich bliskich.


Czemu tak się stało? Wiecznie pozytywnie zakręcona ja , z ogromnymi marzeniami , kiedy stoję u progu ich spełnienia boję się … Co się stało przez ostatnie kilka lat z moją osobowością ? Ja to odbudować? Jak przezwyciężyć? Za kilka miesięcy pewnie napiszę do Was i sama jestem ciekawa tego co będzie w tym tekście… Przegram czy wygram ze strachem…. 

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być 

18 komentarzy:

  1. Powiem Ci tak. Wydaje mi sie to całkowicie normalne. Kiedy większość swojego wolnego czasu spedzasz sama (z kilkulatkiem) w 4 scianach chcąc nie chcąc odeparowyjesz się od ludzi. To chyba naturalna kolej rzeczy. To ze się tego boisz też wydaje się całkiem normalne. Przyzwyczajona do utartych reguł, które sama sobie stawiasz u siebie w domu. Wśród obcych będziesz musiała się dostosować i przyzwyczaić do tego co nowe. Każda chyba z mam wracając na rynek pracy, niewazne czy po roku macierzyńskiego czy po 4 latach jak ja, czuje obawy jak sobie poradzi. Jak będzie wyglądać jej życie gdy już się wdrąży... Twoje pytania są całkowicie na miejscu. A odpowiedź na nie przyniesie czas... Ale trzeba być pozytywnej mysli. Będzie dobrze i dasz radę. Bo jak nie Ty to kto! :D nią do góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji. Nie sądziłam ze będę się bała . Nigdy o tym nie myślałam. Rozumiem ale i też nie rozumiem czemu tak się zamknęłam . Mam nadzieje ze mimo strachu dam rade . Dzięki za wsparcie .

      Usuń
    2. Zamknelas się bo nauczylas się spędzać czas sama ze sobą i z dziećmi. Kiedy inni sa w pracy mają malo czasu i Ty jako matka na pełen etat nie masz go za wiele na spotkania towarzyskie. To naturalne. Człowiek się przyzwyczaja do pewnych rzeczybi tyle. Powrót do pracy na początku wyda się straszny. Ale jak już wejdziesz w rytm to i na ludzi się otworzysz. Przyjdzie Ci to z duża łatwością skoro wcześniej byłaś bardzo otwarta. Bądź dobrej myśli. :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z Justyną C. Trzeba zebrać siły i podjąć wyzwanie. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do lęku ( w Twoim przypadku przed pracą). Głowa do góry i do przodu. Trzymam kciuki bardzo mocno :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana za wsparcie . Mam nadzieje ze nie zawodowe nikogo a szczególnie siebie. Wiem ze to moja szansa .

      Usuń
  3. Tak sobie myśle ze kazdy się boi czegoś nowego później mówimy sobie ze przecież wcale niebyło czego się wcale bac . A według mnie jesteś super babką i dasz rade ciebie nie da się nie lubić. Jestes silna zwariowana i cudona . Pamietaj spełniasz swoje marzenia i to jest najważniejsze życze powodzienia

    OdpowiedzUsuń
  4. W glebi duszy kazdy z nas sie czegos boi ale po czasie odkrywamy,ze nie ma czego ;) Trzymam kciuki za to zeby Twoje marzenia sie spelnily,za wymarzona prace! :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Marlena Krystyna i Natalia :) Widzę , że wierzycie we mnie bardziej niż ja sama :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana wcale nie dziwię się twojego podejścia, ja zamknięta jestem w czterech ścianach od 5 lat boje sie iść do ludzi tak jak i ty jeszcze troche czeka mnie powrót do prac też duze obawy, wiec wiem co czujesz,ale głowa do góry kto jak my matki, kobiety damy radę

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki Żaneta za Ciebie . Widzę, że świetnie się rozumiemy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Marlena i Zaneta kazdy ma takie obawy!Sama bym sie bala teraz isc do pracy,w nowe srodowisko.Ale Marlenko uwierz na pewno tam odzyjesz,poczujesz sie wazniejsza bo teraz spedzasz czas z dziecmi i to zupelnie sama.Wszystko na Twojej glowie Kochana :/ Nie ma kto Cie wesprzec,zrozumiec bo dzieci choc dawaja radosc sa malusie i zyja w swoim swiecie!Nie chcemy im dawac powodu do smutnku wiec udajemy twarde!Ale jakim kosztem...Trzymam kciuki za was <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w podobnej sytuacji jak Ty, też od ponad 4 lat siedzę w domu i mam zamiar w kjońcu wrócić do ludzi. Zasiedziałam się w domu. A bycie na obczyźnie mi nie pomaga. Też zamknęłam się na ludzi. Czasem zamienie słowo lub dwa ale cięzko mi się przestawić na bezpośredni kontakt. Mój syn już chodzi do szkoły (ma 4 lata) i w sumie jedyną przeszkodą, która mi stoi na drodze żeby wrócić do ludzi to mój strach, ale mam nadzieję że uda mi się go pokonać, bo wymarzona kuchnia sie sama nie zrobi. Pozdrawiam serecznie i życzę śmiałości i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Anna SZczurek życzę powodzenia z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo cięzko mi się było przestawić na siedzenie w domu bo przed wyjazdem do Nl pracowałam po 10-16 h wiec byłam ciągle w ruchu. A teraz tak sie zasiedziałam że nie wiem czy będę miała siłę na powrót ale trzeba coś robić i pomóc męzowi, nie może sam pracować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Anna SZczurek mam to samo... Nie hcce być na utrzymaniu męża . A po za tym chce mieć swoje pieniążki o których będę mogła sama decydować.

    OdpowiedzUsuń