poniedziałek, 18 stycznia 2016

"MŁODE WILKI"- cz. 6: "Nie mogę bez niej żyć..."

Paweł z każdym dniem samotności coraz bardziej uświadamiał sobie, że to nie zwykły romans, ani kolejna laska, którą po prostu zechciał mieć.. Czuł pustkę, ogromną, która nie dawała mu spokoju i powodowała smutek. Życie już nie było takie jak wcześniej. Nikt nie mógł tego zastąpić. Ani kumple , ani praca … Tęsknił ale zdawał sobie sprawę , że bardzo ją skrzywdził. Nie wiedział jak to naprawić… Myślał o tym aby jakoś to naprawić…

Lena po woli zaczęła godzić się z losem. Nie raz w życie dawało jej po tyłku. Nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz musiała otrzeć łzy i iść dalej. Cieszyła się, że mogła zasmakować miłości. Takiej jak z filmu, jak z bajki… Cieszyła się pięknym wspomnieniem pocałunków, spotkać, przytuleń. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie  miała okazję przeżyć coś podobnego . Choć zdawała sobie sprawę, że ta pierwsza miłość jest jedyna i niepowtarzalna w smaku…

Paweł w końcu postanowił coś zrobić! Utwierdził się w tym, że to nie zabawa, nie durne zauroczenie, nie zachcianka, to uczcie, które nie pozwala mu wrócić do dawnego życia. Wsiadł na rower i ruszył do niej. Miał nadzieję, że mu wybaczy, że miłość przezwycięży to co złe…

Kiedy dotarł na miejsce,  ona siedziała na swym skromnym podwórzu. Jak zwykle otoczona przyjaciółmi, z niesfornie rozrzuconymi przez wiatr włosami, bez makijażu i zbędnych ozdób, ze ślicznym szczerym uśmiechem i czarnymi jak węgielki oczyma. Rzucił rower i mokry od potu z nogami jak z waty pomknął ku niej z nadzieją. Gdy go ujrzała, zamilkła. Wstała i ruszyła ku niemu. Spotkali się całując swe usta. Jego słona od potu twarz wbijała się w jej bladą , lekko schłodzoną. Bez słów , z wielką tęsknotą i łzami płynącymi po policzkach zgoda po prostu sama nastała. Chwycili się za ręce i poszli na spacer. Szczera rozmowa była dla nich teraz przepustka na ich ciąg dalszy. Wiele emocji im towarzyszyło , ale dzięki temu, że dali im upust, oczyścili swoje zbolałe serca i dusze.

Wspólne dni, miesiące, lata mijały im pięknie… Mimo młodego wieku, byli jak stare dobre małżeństwo. Ich rodziny świetnie się dogadywały. Mieli wspólne plany i marzenia na przyszłość. Wszystko układało się idealnie. Nikt nie wątpił w to, że im się uda. 

Ciąg dalszy nastąpi...

Pozdrawiam
Wasza 
Żoną być 

3 komentarze:

  1. Oj czekamy zatem na dalszy ciag =D

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle mam niedosyt :) czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń