piątek, 11 marca 2016

Opowiadanie pt. "INNY WYMIAR" cz. III: "On to ON?"

Następnego dnia z uśmiechem szła do pracy. Cieszyła się, że poznała jakiegoś pracownika, z drugiej zaś strony się bała, ponieważ był to w końcu mężczyzna… Energicznie weszła do firmy, przywitała przełożoną, chwile z nią pogawędziła. Nagle ujrzała w drzwiach Michała:
-Cześć Michał! – kiwała mocno rękę na powitanie
-Co ty robisz?! – zapytała zdenerwowana przełożona Daria
-Jak to co ? Witam się z pracownikiem, którego wczoraj poznałam…
-Czyś ty zgłupiała?! Wiesz kto to jest?
-Niby kto?
-Prezes firmy!
Zajęte rozmową nie zauważyły kiedy Michał stał już przy nich.
-Panie prezesie… Przepraszam za Rebekę. Ona po prostu nie zdawała sobie sprawy kim Pan jest.
-Ależ Dario… Nic szczególnego się nie stało. Powiem nawet, że żałuję, iż się dowiedziała- spojrzał wzrokiem niczym lampart na Rebekę i odszedł.
Rebeka była zdruzgotana, zmieszana i rozkojarzona przez resztę dnia. Jak mogła się nie zorientować. Głupio było jej z tego powodu. Kiedy nastał czas sprzątania ostatniego biura – biura Pana prezesa serce waliło jej jak młotem , dłonie nerwowo się trzęsły, różne myśli kłębiły się w głowie. Dzisiaj nie zamierzała czekać aż Michał wyjdzie. Zapukała…
-Dobry wieczór Panie Prezesie! Czy mogłabym…
-Usiądź Rebeko- przerwał jej w połowie zdania i wskazał wymownie na stojące naprzeciw niego krzesło – Opowiedz mi coś o sobie.
-Nie mam czego opowiadać. Nie lubię mówić o sobie
-Ależ jesteś moją pracownicą a ja lubię wiedzieć z kim pracuje.
Wstała nerwowo i orzekła :
-Ja z Panem nie pracuję , ja tu sprzątam i nie mam zamiaru zwierzać się Panu z mojego życia prywatnego! Dzisiaj sam Pan sobie wysprząta swój syf bo ja rzucam tę robotę w tej popierdolonej firmie!
Trzasnęła drzwiami i uciekła. Wybiegł za nią ale zniknęła w alejkach ulic. Bardzo spodobało mu się to jaka jest, że nie łasi się do niego jak sprytna lisica, ma swoje zdanie, swój honor. Czegoś takiego szukał od dawna. A być może właśnie to utracił…

Dla Rebeki to było jak strzał w policzek. Kolejna praca, kolejna lipa. Łzy nerwów spłynęły jej po policzki. Obtarła je jak zwykle i postanowiła od jutra po raz kolejny zacząć swoje życie na nowo….

Ciąg dalszy nastąpi ...

Pozdrawiam Wasza Żoną być 

6 komentarzy:

  1. Hehehe nie wiem dlaczego ale w tym biurze to mi sie 1 watek skojarzyl =D Chyba to za mna nadal chodzi hehehhhe

    OdpowiedzUsuń
  2. Joł Marlena ;) Czekam na nastepny tydzien ;)

    OdpowiedzUsuń