czwartek, 21 kwietnia 2016

Opowiadanie pt. "INNY WYMIAR" cz.VIII: "Prawda o nienawiści"

Następnego dnia Rebeka obudziła się z ogromnym bólem głowy. Bardziej jednak bolała ją dusza… Czuła się źle , że stało się to co stało. Nie chciała mieć żadnych bliższych kontaktów z mężczyznami, bo przecież tak bardzo ich nienawidziła… Jednakże wiedziała, że procenty zrobiły swoje a Jarkowi ufała bezgranicznie. Wiedziała, że wcale nie chciał tego zrobić. Ubrała się i popędziła do firmy. Chciała wyciągnąć Jarka na śniadanie i pogadać o wszystkim , puścić to w zapomnienie.

Michał nie przestawał o niej myśleć… Zapragnął walczyć , tylko nie wiedział jak. Był ciekawy czy łączy ją i Jarka coś więcej niż to co zobaczył i miał ogromną nadzieję, że nie. Postanowił zaprosić go na drinka i wyciągnąć z niego to i owo.

Jarek czekał na bieg wydarzeń. Wstał wcześnie i czekał na reakcję Michała. Miał nadzieję, że znał go na tyle dobrze, że swym czynem trafił jak mieczem w jego zakochane serce…

Rebeka wbiegła do firmy. Czym prędzej popędziła ku Jarkowi.
-Hej… - powiedziała niepewnie
-Witaj! Witaj! Siadaj śmiało! Jak się czujesz?
-W porządku… W sumie nic nie jadłam i chciałam cię zaprosić na śniadanie.
-A więc chodźmy!
Poszli do pobliskiej restauracji. Klimat był w niej bardzo potulny. Nie było zbyt wielu klientów więc można było spokojnie porozmawiać.
-Ja… ja.. – nie mogła wydusić z siebie więcej niż słowo
-Chciałaś pogadać o wczorajszym?
-Tak… Skąd wiedziałeś?
-Przestań nic się takiego nie wydarzyło. Jesteśmy dorośli, wypiliśmy zbyt wiele. Nie ma o czym mówić.
-Masz rację! Cieszę się, że tak myślisz bo ja nie chce nic więcej prócz przyjaźni.
-Ale, nie podobam cię się? Masz kogoś tak?
-Nie… Nie chodzi o Ciebie.
-Więc o co?
-Nie chcę o tym mówić…
-Ale Rebeko, przecież mi możesz zaufać, prawda?
-No tak, ale…
-Żadne ale! Mów! Jeśli to coś bardzo złego może będę w stanie pomóc.
-Nie po prostu nie mogę o tym mówić…
-Nie ufasz mi …
-Ufam tylko….
-Proszę powiedz bo serce mi pęknie…
-No dobrze, ale przyrzeknij, że to nigdy nie wyjdzie po za nas?
-Obiecuję… Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Widzisz bo.. Ja… Nienawidzę mężczyzn. Są dla mnie odrażający. Mój ojciec bardzo mnie skrzywdził… Dużo pił… Wtedy, wieczorami, przychodził do mojej sypialni, i…
-Stop! Koniec! Nic nie mów! Nie musisz kończyć…
Rebeka wybuchła płaczem a Jarek przytulił ją bardzo mocno. Pierwszy raz poczuła się tak bezpiecznie w ramionach faceta. Pierwszy raz komuś o tym powiedziała. Poczuła się lżejsza na duszy, jakby zrzuciła kamień, który latami nosiła w sobie…
On zaś uśmiechnął się szyderczo za jej plecami i już wtedy wiedział, że nie mogła trafić mu się łatwiejsza przynęta. Zniszczy ich oboje…

Ciąg dalszy nastąpi…

Pozdrawiam
Wasza

Żoną być 

5 komentarzy: