poniedziałek, 13 czerwca 2016

"Jak dziecko powinno zachowywać się w Kościele?"

Pamiętam jak mama zawsze mi powatarzała, że Kościół to miejsce gdzie trzeba grzecznie siedzieć, słuchać dostojnych słów Księdza, nie kręcić się etc. Pamietam też, że bałam się tam chodzić, bałam sie spojrzeń ludzi, bałam sie, że Ksiądz mnie okrzyczy jak nie będe się dobrze zachowywała. Msza Święta wywoływała we mnie stres. Ponadto bardzo mi się tam nudziło, czas tak się dłużył a nie zrozumiałe dla mnie wtedy słowa Księdza były jak nauka chemii której nie rozumiałam. Wtedy byłam dzieckiem...

Dzisiaj jestem mamą. Matką, która chodzi do Kościoła. Matką, która chce aby jej dzieci również do niego chodziły. 

Kapik jesze nie chodzi ze mną na Mszę. Zbliża się ten czas kiedy go zabiorę, przygotowuję się na to psychicznie. Dlaczego nie dziecko a siebie? Dlatego, że problem z zachowaniem się w Kościele nie leży po stronie dziecka a po stronie rodzica. Chcemy aby nasze dziecko siedziało tam bez ruchu, słuchało tego co mówi Ksiądz i patrzyło na niego jak w obrazek. Chcemy aby nasze dziecko poskromiło swoją naturę i w tym właśnie miejscu było jak jedno z tych obrazów, które wiszą nieruszone od lat na kościelnych ścianach. 

A ja Wam mówię : NIE!

Owszem Kościół to Dom Boży. Miejsce co najmniej dostojne, do którego należy mieć szacunek. Kościół to również miejsce dla dzieci. Zarówno tych grzecznych jak i niegrzecznych. Zarówno tych cichych jak i tych hałaśliwych! Zarówno tych opanowanych jak i "schimerowanych". 

Jeżeli będziesz mówił dziecku to co mówiła mi mama wywołasz wszystko to co złe. Będzie odczuwało niechęć chodzenia do Kościoła, będzie się bało, nudziło etc Po co to robić? Czy nie lepiej wziąć dziecko na Mszę raz na 5 minut raz na 10 , nestępnym razem już na całą godzinkę? Pozwolić mu pochodzić po Kościele , nawet w trakcie Mszy, pooglądać co w nim jest , jak wygląda, po prostu pozwolić dziecku poznać to miejsce. Czy nie lepiej pozwolić dziecku pobujac nogami z nudów na mszy niż niepotrzebnie się irytować , strzelać do niego krzywe miny, grozić paluchem? No kurcze ludziska co to komu przeszkadza?! No jak komu... Wam , Wam rodzicom. Być może dlatego, ze boicie się negatywnych spojrzeń mocherów, albo dlatego , że chcecie być lepsi od innych. Hmmm a ja Wam mówię, że jestescie gorsi. Gorsi nie jako istoty społeczne a jako rodzice. Dziecko samo dojrzeje do tego stanu, ze przyjdzie na Mszę, będzie się modliło, zrozumie kazanie i modlitwę oraz dojrzeje do tego aby Mszę Święta przeżyć w zadumie i ciszy. 

Moja Oli od dawna chodzi ze mną na Mszę. Zaczęło się od 5 minutowych pobytach w Kościele kończących się tekstami typu: "Mamo tu jest nudno!". Wychodziłam. Po jakimś czasie wytrzymywała na całej Mszy ale w ciągu niej około 6-8 razy wychodziliśmy "siku". Po kolejnych kilku razach zaczął się etap biegania po Kościele. Dzisiaj jesteśmy na etapie takim, ze wytrzymuje całą Mszę, siedzi w ławce, buja nogami i kręci się. Kolejny etap oczywiście niewiadomy. Dzieci to w końcu istna niespodzianka! Czekam i walczę ze sobą , prosząc Boga na mszy o wyrozumiałość i cierpliwość a nie o "grzeczność" dla mojego dziecka. 

Pozdrawiam
Wasza 
Żoną być 

9 komentarzy:

  1. Fajny temat i kak najbardziej na czasie :-) Moje dzieci siedziały grzecznie w kosciele i brałam je od małego . Według mnie czy dziecko jest grzeczne , czy hałasuje , czy spaceruje to nic złego bo Pan Bóg cieszy się z T go , że jest a nie z tego jak się zachowuje ;) Córeczka nie raz mówi , że nie chce jej się iść do kościoła , bo będzie nudno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie sprawa nie dotyczy ale wielu z tego wpisu moglo by się uczyc

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie sprawa nie dotyczy ale wielu z tego wpisu moglo by się uczyc

    OdpowiedzUsuń
  4. Agata dokładnie tak. Pan Bóg się cieszy a opinia społeczna nie jest tu ważna. Bo do Kościoła chodzi sie dla Boga nie dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm szczerze ze Adriana rzadko zabieralam gdyz faktycznie Ksiedzu ,a nie mnie nawet przeszkadzalo to ze sie krecil i wiercil.Ech gdzie wyrozumialosc slugi Bozego? Jak potem dzieci maja z chcecia wlasnie chodzic jak maja siedziec nieruchomo,nie mowiac o tym,ze odwracaja glowe na boki a potem boja sie co powie Ksiadz.Ja osobiscie wszystko rozumiem bo dziecko jest nieprzewidywalne dlatego nie zmuszam go poki co.Po co ma sie stresowac gdy wlasnie bedzie np machac nogami!

    OdpowiedzUsuń
  6. masz racje;0 moje dwa wulkany to niczym bomba w kościele na poczatku aniołki ale jak starsza zobaczy inne dzieci juz wtedy wiem ze bedzie wesoło;) wiec chodzimy na msze dla dzieci ,świetna sprawa i tak tańczą opowiadaja ,Czasem jest nawet az dziwnie bo grzecznie a czasem ...roznie bywa,Chodzimy dla Boga a nie przewanie starych babek co pchaja sie tylko wszedzie i niby sie modla a tylko patrza i kiwaja głowami tak jakby nigdy nie miała małych dzieci;) pozdrawiam Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  7. Natalia masz rację. Niestety często to Ksiądz jest problemem...

    OdpowiedzUsuń