środa, 29 czerwca 2016

"O możliwosci pracy w małej mieścinie"

Zainspirowana komentarzem jednej z moich fanek na Fan page, a raczej jej częścią, postanowiłam napisać ten post. Chcę co niektórym uświadomić, że życie w małym mieście to nie sielanka. Owszem mamy blisko las, łatwy dostęp do wszystkiego, ponieważ tak naprawdę wszystko mamy wokół komina. Jest to ogromny plus i nie da się tego ukryć.

Natomiast mamy jeden stały i myślę, że bardzo ważny dla naszej społeczności problem – bezrobocie… Napisano mi dzisiaj, że w sumie po co chodzić na zbiory skoro wokół tyle pracy. Hmm no owszem może w większych miastach, może w jakiś bardziej urodziwych w instytucje, firmy, organizacje, sklepy etc miejscowości. U nas niestety tak nie jest…. Bardzo ciężko jest znaleźć pracę szczególnie kobietom. Nasze miasteczko posiada stolarnie, kilka sklepów, kilka instytucji. Stolarnie generalnie okupowane przez mężczyzn, choć znam kobiety, które w nich pracują i podziwiam! Instytucje… U nas to jest najlepszy temat. Tak więc w instytucjach pracuje „Ktosiek”. Ma on córkę, kuzynkę, ciotkę itd. Jak tylko pojawi się wolne miejsce „kysz kysz” wciskają rodzinkę tak też w jednej z naszych pobliskich szkół pracuje „jedna wielka rodzina”. To jest na faktach. U nas nic się nie ukryje, to też plus ale i minus naszej społeczności. Podobnie jest z Pracą w Urzędzie Miasta. Sama się o tym przekonałam! Tak więc jak to na tak ową instytucję przystało na wolne stanowisko należy ogłosić konkurs. Oczywiście konkurs zostaje ogłoszony. Na stanowisko zgłasza się < podaję moją sytuację z przed kilku miesięcy> 6 osób. Mi jako kandydatce, nie została przekazana żadna informacja. Ani  odnośnie rozmowy ani nic kompletnie. Nagle zostaje ogłoszony artykuł, że na stanowisko „ble ble”zgłosiło się 6 osób, z każdą z nich została przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna i zostały zadane te same pytania, „ble ble”, osobą, która wykazała się najwiekszą wiedzą w zakresie „ble ble” została „ble ble”. Wygrała znajoma P. Burmistrz. I fajnie, że byłam na rozmowie :D Jeśli chodzi o sklepy to mamy ich bardzo mało. Generalnie pracują w nich osoby przez lata lateczne, bądź sprzedają sami właściciele. Jeśli się zwolni jakieś miejsce to podań jest około 100. Także przebić się jest bardzo ciężko. Tak też wierzcie mi, że znalezienie stałej pracy w małej miejscowości jest bardzo trudne i wymaga ogromu szczęścia! Miasteczka i wsie odżywają na lato. Dlaczego? Bo pojawiają się zbiory, na których można zarobić. Fakt jest to ciężka i żmudna, mało płata praca na kilka tygodni ale jest. Korzystamy z tego ile się da i cieszymy się tym czasem.

Podsumowując, każdy zakątek naszego kraju jest inny, inaczej funkcjonuje. Kolejny raz przypominam, że nie powinno się wszystkich mierzyć jedną miarą. Nigdy nie wiesz jak ktoś życie póki nie wejdziesz w jego buty i nie pożyjesz jego życiem.

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być 

6 komentarzy:

  1. Kochana u nas w gminie jest tak samo ;) w urzędzie pracuje jedna wielka familia ;)w szkole też jak zwalnia się miejsce to już jest następny w kolejce oczywiście z rodziny ;) tak jest wszędzie , niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Ale widzisz skoro są głosy ze "pracy jest pelno" to jednak gdzieś w Pl jest jeszcze "lepsze życie " xd

      Usuń
  2. ja mieszkam na wsi i u mnie nawet sklepu nie ma.. zasadziłam maliny i właśnie w tym momencie to maja praca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochane chyba wszędzie jest tak. Jeśli mała mieścina to pracuje w niej cała "rodzinka" albo potrzebują doświadczenia w pracy. Jak my mamy je zdobyć skoro nie dają nam szansy na to.

    OdpowiedzUsuń