poniedziałek, 25 lipca 2016

"Nie wiesz na kogo liczyć , licz na siebie, Twoje szczęście innych je***!"

Moje fanki na Fan page na Facebooku wiedzą, że jakiś czas temu wydarzyło się w moim życiu coś co bardzo zabolało. Mocno ukuło serducho, zraniło duszę, podcięło skrzydła … Mówią : „Marz i dąż do tego by Twoje marzenia stały się rzeczywistością!”. Dotąd wierzyłam w te słowa. Wierzyła dopóki nie dotknęła mnie prawda…

Wiecie jak to jest nie pracować? Jak to jest kiedy wychowujesz dzieci, zajmujesz się domem i robisz milion innych rzeczy a w oczach społeczeństwa jesteś nierobem? Czy wiesz jak to jest być utrzymanką? Czy wiesz jak to jest słuchać wciąż pytań typu : „Kiedy zaczniesz pracować?” Ja wiem… Nigdy nie było i nie będzie mi z tym dobrze. Dotąd od kilku miesięcy żarliwie szukałam pracy w tej mieścinie bez przyszłości marząc, że gdzieś tam czeka na mnie praca. W końcu nadarzyła się okazja, która była moją przepustką, moją szansą. Nie, nie praca w zawodzie ale praca związana z inną moją pasją i która sprawiałaby mi wiele radości. Praca na kuchni. Jak ucieszona biegłam z tej rozmowy aby wszystkim oznajmić wesołą nowinkę. Taka lekka, szczęśliwa, rozmarzona o lepszym życiu zostałam sprowadzona na ziemię jak ta smarkula, której pierwsza miłość nie wypaliła. Tak… Wypięto się na mnie dupą z każdej strony. Nikt nie chciał pomóc mi z dziećmi, nikt. Myślałam, że mam oparcie, ale nie niestety nie mam. Za dużo myślałam, za mało analizowałam. Kombinowałam jeszcze z przedszkolami etc ale po obliczeniu kosztów  przedszkola i niani łącznie , bo praca na dwie zmiany miała być, nic nie pasowało, niestety… Musiałam odmówić. Powiedzieć pukającej do moich drzwi, po długim czasie pracy : „NIE”. Nawet nie wiecie jaka wtedy czułam się samotna, ja zła, jaka byłam pełna żalu, nienawiści. Dziś emocje opadły… Dzisiaj mogę o tym mówić, pisać i rozmawiać. Dzisiaj jestem w stanie powiedzieć, że wsparcie mam tylko w sobie…

Ogłosiłam w sobie przerwę… Nie naciskam , nie biegam z CV-kami. Zajmuję się dziećmi, sobą i domem oraz mym małżeństwem. Od września dzieci idą do przedszkola, a od stycznia być może będę miała męża w Polsce. Wierzę, że wszystko się zmieni, dalej mimo wszystko wierzę. Jednak jeszcze nie dziś ani nie teraz…

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być 












Zdjęcia z dzisiejszego spacerku po mieście . Czersk, woj.Pomorskie.







10 komentarzy:

  1. Kochana trzymam kciuki i wiem , że się uda innej opcji nie ma :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią na wszystko przyjdzie czas...

      Usuń
  2. Też bardzo bym już chciała iść do pracy, do ludzi, choć na kilka godzin. Mize od września przeanalizujmy ile by kosztowała opieka nad synem po szkole i może się uda. Powodzenia. Komu, jak komu ale nam się napewno uda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja analiza wyszła negatywnie. U mnie jest problem ze dzieciaki będą chodziły na 12 sta do 17 stej ... Ale jeśli to byłaby praca w moim zawodzie to będzie mnie stać na nianie. Ale to marzenia :)

      Usuń
  3. Też bardzo bym już chciała iść do pracy, do ludzi, choć na kilka godzin. Mize od września przeanalizujmy ile by kosztowała opieka nad synem po szkole i może się uda. Powodzenia. Komu, jak komu ale nam się napewno uda

    OdpowiedzUsuń
  4. to fakt, czasem finansowo lepiej wychodzi zająć się własnymi dziećmi niż zacząć pracować, to wszystko też z korzyścią jest dla dzieci, nikt nie dopilnuje i wychowa dzieci tak jak ich matka

    OdpowiedzUsuń
  5. przyjdzie ten moment że będziesz gotowa na pracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotowa jestem ale możliwości brak aktualnie.

      Usuń