piątek, 26 sierpnia 2016

"Hiszpańskie małżeństwo"

Na ostatnim urlopie nazwałam moje małżeństwo hiszpańskim. Taaaaa Nie jesteśmy idealni, nigdy nie byliśmy i nie będziemy. Mamy nędzne charakterki, które gryzą się ze sobą jak dwa wściekłe psy. Tak jest! My z tych co rzucają talerzami i szklankami w ściany z nerwów. Dobrze, ze nie w siebie, co nie? :P Że niby pod patole z lekka to podchodzi? Hmmm no może troszkę :P 

Jesteśmy mężem osobami, które potrafią zrobić istny tajfun z małej pierdoły. Jesteśmy upartusami, typami rządzącymi, odważnymi i lekka szalonymi. To owszem czasami jest bardzo męczące i już w miarę doszłam do etapu ustępowania, natomiast rzadko mi to wychodzi. 

Mimo tego wszystkiego bardzo się kochamy… Samo godzenie się po owych eskapadach jest hmmm mega. Można porównać to do napływów miłości i tęsknoty jaką odczuwa się zazwyczaj na początku związku. Jeśli żyjesz z mężem jak pies z kotem doskonale wiesz o czym piszę. 

Kłótnie są zdrowe i normalne. Dają powiewu świeżości w związku ale nie tylko. Przede wszystkim dają upust emocjom. Wierzcie mi, że lepiej jest wszystko wyrzucić z siebie niż tłumić uczucia gdzieś tam w środku. Bo to jest najgorszą krzywdą jaką możecie sobie wyrządzić. 

Pozdrawiam 
Wasza 
Żoną być 












4 komentarze:

  1. my też się kłócimy i godzimy ;) dzięki temu jesteśmy nadal Razem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. My dobrze wiesz mamybte same znaki zodiaku co wy ale na odwrót.Jeszcze nigdy niczym nie rzucilam wole wykrzyczec co mam do powiedzenia.Maz burka tez cos pod nosem Ostatnio bo kiedyś taki cichusi ;)Ale ważne jest by nawet klocac się rozmawiać krzycząc bo od tego gorsza jest tylko cisza która jest droga do rozpadu związku.

    OdpowiedzUsuń