środa, 24 sierpnia 2016

"Zmiana myślenia odmieniła moje życie!"

Wiecie doskonale jak to jest kiedy mocno dążymy do czegoś, na co według zdrowego rozsądku powinniśmy cierpliwie poczekać a my chcemy " już , teraz, zaraz " . Następnie irytujemy się faktem, że choć stajemy na rzęsach nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć ani nie dziś , ani nie jutro, może za jakiś czas. Znacie to uczucie? Kiedy chcesz coś mieć, coś osiągnąć na siłę? Ja znam. Miałam tak przez ostatni prawie rok...

Od kilku lat marzyłam o pracy w zawodzie. Liczyłam na to, że skończę studia i los da mi w prezencie pracę, która będzie idealna dla mnie, która spełni moje marzenia, aspiracje i dokończy plan, który zaczęłam realizować ponad 5 lat temu. Niestety rzeczywistość była taka, że choć studia skończyłam z wyróżnieniem i praca nawet może by się znalazła, to niestety sytuacja prywatna nie pozwalała mi jej podjąć. Szukałam rozwiązań na siłę! Sięgałam każdej opcji , usprawiedliwiając się tym, że już czas pomyśleć o sobie, nie o dobru rodziny. Przez ostatnie kilka miesięcy nie myślałam perspektywą "MY" tylko "JA". Byłam samolubna, a przez to i nieszczęśliwa...

Pewnego razu spotkałam sie z moim wujkiem, którego nie widziałam ładne kilka lat. Pracuje za granicą, rzadko przyjeżdża do Pl. Usiedliśmy i rozmawiliśmy na wiele tematów aż w końcu pojawił się temat mojego "JA". Pieknie opowiadałam wujkowi o marzeniach i planach związanych z moją pracą. Tak sie rozbujałam, że nie zauważyłam kiedy zniknęło piwo, które delikatnie spijałam :P Tak, też żaliłam się, że ciężko w kwestii dzieci , opieki nad nimi, prowadzenia do szkoły, etc. Bo dotychczas byłam przekonana, że w progu moich drzwi powinien wstawić sie anioł, który weźmie pod skrzydła moje pociechy a JA będę mogła spełniać swoje aspiracje. W tym momencie, mój wujek, mądry człowiek ściągnął mnie na ziemię jak smarkulę, która nosa podetrzeć nie do końca potrafi i powiedział mi : "Marlena, masz dzieci, powinnaś być z nimi, wychować je... Czy nie wystarczy, że nie mają ojca przez jego pracę i teraz mieliby utracić jeszcze matkę? Jesteś jeszcze młoda. Wychowasz ich i napracujesz się w życiu tak, że będziesz miała tego dość i zatęsknisz za siedzeniem w domu. Masz jeszcze czas na spełnianie marzeń. Dzisiaj jesteś matką małych dzieci i tym powinnaś się kierować". Poczułam jakbym dostała w pysk laczem ze skóry, albo w łep z kopyta konia. Poczułam, że zeszłam w końcu na ziemię. Analizowałam jego slowa wiele razy. Początkowo wmawiałam sobie że wujek myśli stereotypowo, że teraz każdy życie pracując a dzieci wychowują nianie. No własnie ? Czy tak nie jest? Taki jest nasz XXI wiek . Pogoń za pieniądzem, kobiety wspinają sie po szczeblach zawodowych zapominając często o byciu strażniczką domowego ogniska , o byćiu matką a nawet czasem żoną. Oczywiście to jest wybór każdego z nas. Jednakże mnie ta pogoń nie uszczęśliwiała! Krzywdziła mnie walka o coś co może smiało odwlec się w czasie i w sumie nic się nie stanie. Wykształcenie mi nie zniknie , a małe dzieci owszem. One rosną z dnia na dzień. Niebawem obudzę się z nastolatkami na chacie. Dziękuję wujkowi za ten strzał prosto w paszczę! 

Dzisiaj mogę smiało powiedzieć, że jestem osobą bezrobotną, nie poszukującą pracy , zajmującą się domem i dziećmi i jestem z tego powodu nie tylko szczęśliwa ale i dumna z mojej pozycji społecznej. NIE MA PIĘKNIEJSZEJ PRACY NIŻ WYCHOWANIE CZŁOWIEKA, KTÓRY BĘDZIE GODNYM CZŁONKIEM NASZEGO SPOŁECZEŃSTWA. 

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być





















9 komentarzy:

  1. Kochana ja też nie pracuję , bo mąż pracuję za granicą .Zajmuję się dziećmi i domem i nie wiem czy kiedykolwiek pójdę do pracy , bo coraz starsza jestem a nie mam warunków , żeby zostawić dzieci i iść do pracy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy w tej samej sytuacji kochana . Trzeba natomiast cieszyć się tym ci się ma i robić to co się robi najlepiej jak się da .

      Usuń
  2. Kochana dzieci rosną szybko,za szybko sama widzisz.Jeszcze się napracujesz.Czasu nie cofniesz jak teraz podejmiesz wymarzoną prace ale czy była byś wtedy sxczesliwsza wiedząc ze właśnie dzieci nie dość ze bez ojca to inmatki.Kiedyś spwlnisz swoje marzenia! ja nigdy ...Ale Marzę by choć syn w miarę się usamodzielnił.Walcze o to czasem mniej bo sił brak.Jednak nie odpyszcze.Widocznie tak miało być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i w końcu to zrozumiałam ... Kochana Ty w ogóle jesteś wielka ! Podziwiam Twoja siłę i wytrwałośc i mocno trzymam za siebie i za Twojego synka kciuki :*

      Usuń
  3. Czasem tylko mi zal ze inni siedzą i piją kawusie zwyczajnie plotkujac.Ja wtedy ganiam za młodym ale kiedy pod rośnie tez mam nadzieje ze się czymś konkretnym zainteresuje a nie tylko lazeniem wkoło.Ech no nikt nie mówił ze matki maja łatwo ;) Są ludzie którzy maja o niebo gorzej.Nie daleko mi szukać bo znajoma ma chora forcie.Podziwiał ja za optymizm i poczucie humoru....naprawde !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teściowa ma córkę z porażeniem mózgowym . Nie chodzi, nie mówi.Całe życie tesciowa poświęca jej. Nigdzie nie wyjeżdża , nie ma koleżanek, nigdy nie pracowała . 30 lat poświęciła jej. Nadal poświęca. Podziwiam i zawsze będę podziwiać.

      Usuń
    2. Moja teściowa ma córkę z porażeniem mózgowym . Nie chodzi, nie mówi.Całe życie tesciowa poświęca jej. Nigdzie nie wyjeżdża , nie ma koleżanek, nigdy nie pracowała . 30 lat poświęciła jej. Nadal poświęca. Podziwiam i zawsze będę podziwiać.

      Usuń
  4. Oj i takie choroby są najgorsze.Ale wiesz jak patrzysz na mojego to jest zdrowy i tu niedouczeni wysnuwaja dwoje teorie.Ale nie obcy zazwyczaj tylko rodzina najmadrzejsza!Dobrze ze oni nie maja takiej sytuacji bo by zginęli razem z tymi dziećmi takie mózgi ze hej.

    OdpowiedzUsuń