wtorek, 27 września 2016

"Jak wpłynęła na mnie samotność..."

Od 8 lat w związku, od ponad 3 w małżeństwie, od ponad 4 lat słomiana wdowa… Tak w skrócie można opisać mój żywot ostatnich lat. Dlaczego takie życie a nie inne, taki wybór a nie inny pisałam już kiedyś. Dzisiaj jak owy czas na mnie wpłynął. Co się we mnie zmieniło, jak się z tym czuję.

Zawsze kontaktowa, uśmiechnięta, pomocna, otoczona masą znajomych i przyjaciół. Szalone przygody, ciekawe spotkania, niezapomniane imprezy. Pewna siebie, osiągająca prędzej czy później to co chciała, nie znająca granic. Czerpała z życia ile wlezie i generalnie szczęśliwa mimo wielu przeciwności. Taka byłam kiedyś. To jest wcale tak, ze jak pojawiło się pierwsze dziecko to, to wszystko zaczęło znikać. Wcale nie.  Wtedy po prostu przyjaciele zmienili się z tych bez dzieci na tych z dziećmi ;) Stworzenie rodziny z osobą, którą kocham było moim marzeniem i absolutnie mnie nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, dodało skrzydeł. Jak śledzisz mego Bloga wiesz, że nie było nam łatwo a droga, którą kroczyliśmy była kręta i z zajebiście dużymi kamlotami. To właśnie te kamloty, ta kręta droga, ten ciężki czas, nie mający swego końca zmusił nas do podjęcia decyzji o tym aby Z. wyjechał…

Ta decyzja podjęta była dość szybko. Ustaliliśmy wspólne zasady jak ten nasz czas rozstania ma wyglądać, aby przede wszystkim nie było sytuacji, które miałyby wzbudzić w nas niepokój naszego związku. Natomiast na każdym urlopie mieliśmy ten czas sobie odbić. To wszystko zbiegło się mniej więcej w czasie z wyprowadzką z kamienicy gdzie miałam swoje koleżanki i przyjaciółkę. Było nas pięć rodzin, żyliśmy jak jedna. Wzajemna pomoc, kawki co rano i meliski co wieczór, wspólne obiady, wspólne święta, wspólne weekendowe imprezki. Byłam przyzwyczajona, że ktoś ciągle ze mną jest. Jak mąż był w pracy były koleżanki i tak na zmianę. Wyprowadziliśmy się do bloku dość konserwatywnego < napisałam to najładniej jak idzie :P > . Nie znalazłam tutaj żadnej pokrewnej duszy i do dziś dnia jestem ze wszystkimi na dzień dobry, nie na część i przez 4 lata jak tu mieszkam z żadnym sąsiadem nie wypiłam kawy. Serio… Wiem, że w dużych miastach taka znieczulica jest chlebem powszednim, natomiast tutaj jest to zupełnie dziwne. Tak więc, mąż wyjechał, ja zostałam sama. I w sumie ja sama sobie zrobiłam krzywdę , ponieważ stopniowo odseparowałam się od wszystkich. Był czas, ze nawet od rodziny. Bywało tak, że początkowo jak jeszcze jakaś koleżanka przyjechała do mnie na noc Z. był zły, były nie potrzebne kłótnie i wyrzuty więc stopniowo zrezygnowałam z tego wszystkiego. Tym samym stawałam się coraz bardziej zamknięta w sobie… Cztery ściany, małe dzieci, ja… Stawałam się coraz bardziej dziwna. Uciekłam w Internet. Początkowo masowe udziały w konkursach żeby zapchać czas, później założenie Fan Page i Bloga, co akurat uważam za najbardziej pozytywny skutek tego wszystkiego :D  No i czas leciał… Kiedy wreszcie zrozumiałam, że tak nie można żyć, zaczęłam walczyć i pracować nad sobą. Jednakże, nie jest to takie proste. Owszem odzyskałam kilka starych znajomości, kontakty z rodziną mam aktualnie świetne, ale we mnie nie jest tak jak dawniej. Brak pewności siebie, lęk przed nowymi znajomościami, nieśmiałość, cały czas we mnie tkwią.

Samotność nie jest dobra dla nikogo, tym bardziej długotrwała. Człowiek nie powinien być sam. Nigdy i w żadnej sytuacji. Pamiętaj aby nie pozwolić się zamknąć i abyś nigdy sam/sama się nie zamknęła…

Pozdrawiam
Wasza

Żona być 

9 komentarzy:

  1. bo nawet taka najmniejsza znajomosc z kims dodajemy nam otuchy niz siedzenie i zamykanie sie w pokoju/domu..

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana... chcę żebyś wiedziała że nie jesteś sama. Choć rzadko się widzimy, ale lubimy porozmawiać. Mam nadzieję że to się zmieni i będziemy miały więcej czasu aby spotkać się przy kawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewii wiem kochana :* Każda z nas ma mocny harmonogram ale jakoś zawsze choć na chwilę uda nam się pogadać :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewii wiem kochana :* Każda z nas ma mocny harmonogram ale jakoś zawsze choć na chwilę uda nam się pogadać :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie można być wycofanym... Choć wierzę, że blogowanie i fanpage dobrze oddziaływają i poznałaś wiele ciekawych ludzi. Rozejrzyj się bo może zyskasz przyjaciółkę od serca z tej samej miejscowości ;) Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjaciółkę mam , już teraz owszem odnowiłam dawne kontakty ale wciąż jestem strasznie niesmiała . Mimo to walczę z tym .

      Usuń
  6. pieknie to napisałaś;) cos mnie do Ciebie zawsze ciągnie by Cie czytac nie wiem ...moze w małej czesci Ciebie widze siebie,nie tak wprost ale własnie w tym poscie widze wqiecej siebie ,dziekuje za ten wpis a Tobie zycze by maż jak najszybciej zjechał !!!Monika F

    OdpowiedzUsuń