niedziela, 11 września 2016

"Kiedy chcesz żeby to o Ciebie zawalczono"

Całe życie poświęcasz mężowi i dzieciom? To Ty jesteś osobą, która łagodni spory w rodzinie, stara się by wszystko grało, by było dobrze, z miłością i szczęściem? To Ty jesteś strażnikiem porządku i ładu życia każdego członka Twojej rodziny? Ocierasz łzy, kiedy ktoś cierpi? Pomagasz kiedy coś idzie nie tak? Pierwsza podajesz rękę w sporach? Odpuszczasz swoje racje dla zgody? Ten post jest dla Ciebie…

Ja również jestem osobą wyżej opisaną a może nawet więcej… Czasem w sporach podaję rękę pierwsza mimo, że absolutnie nie był on moją zasługą. Czuwam nad wszystkim i nad wszystkimi. Staram się aby każde był szczęśliwy, aby nigdy nikomu z mojej rodziny niczego nie brakło. Pomagam w trudnościach całą sobą. Cieszę się  ich szczęściem. Smucę się ich smutkiem… Walczę dzień u dnia aby to wszystko działało jak należy. Bo przecież życie to jedna wielka walka…

W tym wszystkim czuję się często zapomniana. Kiedy mi jest źle, raczej się nie żalę, ale kiedy w końcu wybuchnę i powiem co leży mi na duszy i sercu, czuję, że zostaje to lekceważone. Niektórzy mają mnie za siłacza życia… Myślą, że jestem nie zniszczalna. A ja tak samo przecież jak oni, jestem tylko człowiekiem, który tez czasami potrzebuje otuchy, wsparcia, pomocnego ramienia.

W tym wszystkim choć raz chciałabym aby to właśnie o mnie zawalczono… Aby ktoś podjął walkę o moje i tylko moje szczęście. Chciałabym poczuć, że jestem kimś ważnym a to co robię jest doceniane a nie tylko uważane za oczywistą oczywistość. Czekam na moment kiedy to mój mąż poruszy niebo i ziemię, żebym się na niego „odfochowała” a nie czekał aż przejdzie. Żeby choć raz martwił się moimi niepowodzeniami i smutkami i wspólnie poszukał rozwiązania a nie mówił : „Przecież Ty dasz radę, zawsze dajesz”… Chciałabym aby chwycił miecze, przerzucił je te ponad tysiąc kilometrów tak abym czuła, że ja też mam swego strażnika, a nie jestem wiecznie strażnikiem losów innych.

Czekam na ten czas, jak pewnie niektórzy z Was… Przychodzą czasem te chwile, gdzie My , strażnicy innych składamy swe miecze w oczekiwaniu na to aż ktoś w końcu zawalczy o nas. U mnie te czas przyszedł teraz…

Pozdrawiam
Wasza

Żoną być 

20 komentarzy:

  1. Kochana jak ja Cię dobrze rozumie bo czuję dokładnie to samo :( kiedy nadejdzie ten dzień , że wreszcie będziemy żyć razem a nie na odległość :( ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ... ale bardzo bym chciała żeby już tak było ...

      Usuń
  2. Na szczęście nie należę do tej grupy o której piszesz. Razem z mężem dzielimy wszystkie trudny i radości na pół. Czuję się doceniona i wiem, że on podziwia to wszystko co robię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy to na odległość czy nie każdy chyba ma taki czas. U mnie już był w czerwcu i nie tylko zawalczył- on dalej walczy o mnie :) i życzę również tego Tobie :) Tak jak Ty cieszę i smucę się z innymi, ale własnym smutkiem się nie dzieliłam, a moze trzeba, być moze trzeba czasem stać się słabszą i powiedzieć do bliskich co nas boli. To daje siłe bo masz wsparcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet jak mówisz to nikt ci nie wierzy ... Ciesze się ze u Ciebie to się tak skończyło. Mam nadzieje ze I u mnie będzie podobnie...

      Usuń
    2. Czasem nawet jak mówisz to nikt ci nie wierzy ... Ciesze się ze u Ciebie to się tak skończyło. Mam nadzieje ze I u mnie będzie podobnie...

      Usuń
  4. W takim razie gratulacje kochana ! Szczęścia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie mają Cię za silną i uważają, że sobie poradzisz. Tak miała moja mama. Ja dość szybko zrozumiałam, że nie ma sensu dusić w sobie. Straciłam masę znajomych, bo jak pokazujesz słabość, albo nie jesteś dyplomatką, to się to otoczeniu nie podoba. Jednak ilość zamieniła się na jakość. No i drugi problem - często nawet w małżeństwie jesteśmy samotne, czy niezauważone, ale tu jest trudniej wypracować to, co chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tym drugim mam ogromny problem...

      Usuń
  6. Trzeba umieć zawalczyć o siebie, nie bać się tego, nie jest to łatwe, ale jak bardzo potrzebne dla psychicznego zdrowia. Nauczyć ludzi, aby zwracali szczerą uwagę na Twoje potrzeby, to też wielka sztuka. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj kochana wi co czujesz dama z dziećmi i ws tstko na twojej głowie.W sumie da rodziny w których niby jest ojciec blisko a jakby nie obecny we wszystkim.Mój maz pomaga ale np nie potrafi uczyć Rafała.Ja się tym zajmuje.On jest ale po pracy.Gra ze starszym w piłkę a z młodszym tylko pójdzie na spacer. Nieraz się proszę by z nim się bawił rozmawiał wyglupial.Niby to robi ale jest mu ciężko Rozumieć ze mały inaczej nie potrafi.Czasem jestem sama bezsilna. Zasypiam a potem myślę ze to był sen po przebudzeniu.Głową do gory jeszcze będziecie blisko.Trzymam kciuki za was ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, będąc tu trochę Cie poznałam i naprawdę myślę kobieta silna jak skala, ale od pewnego czasu widzę po wpisach że coś się dzieje w twoim sercu złego...nie wiem jak to ująć, cos pęka, stajesz się słabsza, tęsknisz, chcesz by dzieci miały wszystko, chcesz by niczego nie zabrakło ale nawet jak staniesz na głowie to i tak Ty będziesz w środku jak gąbka nasączona i wkoncu nie wytrzymasz bo ileż można samemu... MONIKA FLOK

    OdpowiedzUsuń
  9. :-( trzeba coś zmienić,ktoś mi raz powiedział czasem lepiej wiedzieć niż niewiedziec MonikaFlok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zmieniać ale tym razem nie go ale siebie... Dość walk o wszystkich wokół czas zawalczyc o siebie i swoje dobro ;)

      Usuń