niedziela, 19 lutego 2017

"Dwa tygodnie to za mało..."

Wbrew pozorom jestem osobą niezwykle uczuciową. Każdy przyjazd i wyjazd męża wywołuje we mnie fale emocji, które nie zawsze są najmilszym uczuciem. Praca mojego męża nie jest zbyt atrakcyjna względem pobytu w domu. Praktycznie w tej kwestii można wręcz powiedzieć, że jest tragiczna i antyrodzinna. 10 tygodniu pracy na 2 tygodnie urlopu. Czasem czas pracy się wydłuża do 11 czy 12 tygodni a urlopy prawie nigdy nie ulegają zmianom L Taki tryb życia osiągnie u nas 28 maja papierową rocznicę, jakoby minie 5 lat od kiedy Z. wyjeżdża.

Nie będzie dzisiaj mowy o tęsknocie, życiu na odległość, etc dzisiaj powiem wam czym są dla nas te dwa tygodnie razem…

Nie ukrywam faktu, że 14 dni razem to zdecydowanie za mało. W sumie nie da się wyliczyć czasu, który byłby odpowiedni, w którym można się sobą nasycić, w którym można się sobą znudzić, bądź zwyczajnie mieć siebie dość. Dla mnie coś takiego nie istnieje póki jest iskra. Przez ten czas bycia razem, po ciężkich często dla mnie dwóch i pół miesiąca, staramy się żyć jak najbardziej intensywnie. Prócz ogroma spraw urzędowych, które zbiorą się pod nieobecność męża, zwiedzamy, bawimy się i po prostu jesteśmy razem. W tej intensywności nie ma nic złego prócz jednej rzeczy. Czas bez nudy = czas biegnący dwa razy szybciej.  Nie obejrzymy się i już przychodzi dzień pakowania i wyjazdu. Dwa tygodnie to zdecydowanie za mało. Zbyt mało czasu na zrobienie rzeczy, które planowało się miesiącami, zbyt mało czasu na spontaniczność, zbyt mało czasu na miłość, zbyt mało czasu na rodzinę… Za każdym razem gdy Z. jest w domu mam marzenie by na przytulać się na zapas, pocałować się na zapas, jednakże nie odkryłam przez te lata takiej złotej receptury. Czasem zastanawiam się czy te dwa tygodnie przynoszą mi więcej radości czy bólu… Nacieszyć się nie zdążę natomiast ostatnie dni urlopu cierpię tak jakby rozrywali mi serce na pół. Nigdy nie zrozumiesz póki nie przeżyjesz… Łzy dzieci nie chcące puścić taty z objęć i ja usiłująca być silna choć wcale tego nie chcę…

Dwa tygodnie to zdecydowanie za mało… Dzieci nie da się wychować przez dwa tygodnie, nie da się okazać miłości małżeńskiej przez 14 dni, nie da się przeżyć życia przez owy czas… Dwa tygodnie to po prostu za mało…

Pozdrawiam
Wasza

Żoną być 

6 komentarzy:

  1. Kurde, nie powiem Ci że wiem co czujesz bo nie wiem. Mój jest na miejscu. Idzie odwali 8 h w pracy i wraca... Ale był taki czas, że pojechał do siebie (do domu rodzinnego 400 km od nas). Bo tu nie mógł znaleźć pracy. Tam wielkie miasto, teoretycznie większe perspektywy. Niestety mieszkanie tam nie dla mnie, z wielu względów, o których nie będę tu pisać... Ale...Nie było go pół roku, mała wtedy miała 2,5 roczku. Byłam u niego dwa razy, raz na 5 dni, raz na dwa tygodnie (okres świąteczny). I potem dopiero po 3 miesiącach przyjechał na małej urodziny.... Widok dziecka uwieszonego u ojca na szyi błagającego tata nie jedź... Kurwa! Sorry za słowa, ale nie wiem jak Ty to znosisz, bo ja teraz pisze o tym i ryczę... Chociaż to było 5 lat temu... Po tamtych urodzinach jak wyjechał powiedziałam mu że ja nie zamierzam żyć w małżeństwie na odległość. I skazywać dziecka na to co przechodzi za każdym razem jak się widzimy. Nie schodziła mu z rąk. DO wc nie mógł wyjść bo stała pod drzwiami i był krzyk TATA! Ty masz dwoje dzieci i nie potrafię sobie wyobrazić co przechodzisz jak mija ten czas... Jeżeli kiedykolwiek trafi się okazja żeby miał dobrą pracę tu na miejscu to życzę Ci tego z całego serca. Bo życie na odległość to żadne życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marze o tym i staramy się dążyć di zmian ale niestety nie idzie tak jak było to zamierzone ale o tym niebawem ...

      Usuń
  2. Dlatego cieszę się,że mój Mąż już prawie od roku pracuje w Pl :) co prawda jako kierowca.. ale co tydzien jest w domu, czasem tylko na weekend czasem na 3-4 dni ale mamy go co tydzień :) a niebjak dawniej co 3/miechy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie , mam nadzieję, że i my tego doczekamy :)

      Usuń
  3. Trudny temat i nie każdy jest w stanie zrozumieć to co napisałaś. Najcześciej osoby, które mają mężów/partnerów pracujących z dala od domu bardziej wczuwają się w to co napisałaś. Życzę Ci tego, byś w końcu męża miała na stałe obok siebie! :)

    OdpowiedzUsuń