piątek, 17 lutego 2017

"Jak nastolatka"

Dobita wieloma problemami z utęsknieniem większym niż zwykle czekałam na oddech w postaci powrotu męża na urlop. Szczęście w nieszczęściu, że wszystko zaczęło się tydzień przez jego powrotem. Kiedy przyjechał jedyne czego potrzebowałam to pożyć z dala od tego całego życiowego syfu. Kiedy udało nam się w miarę ustabilizować sytuację zaczęłam kusić mojego lubego na chwilę oderwania. Marzyłam żeby potańczyć, wybawić się z przyjaciółmi, wypić ilość wódki, która jest zabroniona. Widział mój stan, wiedział jak jest. Zawsze byłam osobą bardzo rozrywkową, jednakże wiadomo, że dorosłe życie wygląda inaczej niż to beztroskie jakie prowadzą nastolatki. Przy jęczeniu moim i moich znajomych Z. zgodził się na imprezę choć nie przepada za nimi, twierdzi, że z tego wyrósł ( jest ponad 5 lat starszy ode mnie). Ponadto zaproponował, że będzie kierowcą.

Nadeszła więc sobota, dzień naszej jednodniowej zabawy i rozpusty. Nie mogłam doczekać się momentu odwiezienia dzieci do babć i beztroskiego szykowania się na ów wyjście. Kąpiel bez komplikacji, malowanie bez jęczenia to było to :P Kiedy już nastała godzina samotnego bycia w domu zrobiło się z lekka dziwnie, ale moja radość nie ustawała. Pełna entuzjazmu wywaliłam połowę ubrań z szafy i tu się zatrzymałam. Po pierwsze nie miałam bladego pojęcia jak teraz się ubiera na imprezy ZONG Po drugie moje ciuchy imprezowe sprzedałam znaczy czas temu, ponieważ zwyczajnie stwierdziłam, że ich nie potrzebuje ZONG Z braku laku wybrałam bezpieczny i seksowny zestaw w postaci szpilek spodenek i bluzki oraz opalonych rajtuz :D Moja przyjaciółka miała ten sam problem to też jak wpadła do mnie sądząc iż mam co lepszego do włożenia na dupsko < myliła się > ubrała się w łudząco podobny zestaw. Whisky na stole, muzyka przed imprezowa gotowa, my gotowe chwila na chacie i w drogę. Po drogę jeszcze odrobinkę procentów, no bo jak to tak na trzeźwo ? :P Oczywiście nie wybraliśmy żadnej imprezy z okolicy najbliższej sądząc, że my stare konie nie będziemy bawić się z nastkami z pobliskiej gimby. Pojechaliśmy więc do klubu oddalonego o 45 km od naszego miejsca zamieszkania, absolutnie nie wiedząc jak to miejsce wygląda i gdzie to w ogóle jest. Tak też z tego tytułu przez 40 min szukaliśmy owego miejsca krążąc wokół niego i go nie widząc. Wreszcie się udało. Wchodzimy pełni zapału jak napalone nastolatki spragnione muzyki i wódki a tu pusto ZONG Ludzi na palcach licząc koło 15 ZONG Ja oczywiście nadal pełna entuzjazmu zaprosiłam brata do baru na 10 kamikadze, bo co to tam takiego teć napiłam się tego w życiu nie raz. Oczywiście Kongo w bani, w tle moja ulubiona piosenka ostatnich czasów, zaciągnęłam przyjaciółkę na parkiet < ciul, że na sali pusto> i zatańczyliśmy. A coooo jak się bawić to się bawić :P Mój mąż patrzał na mnie z lekka z pod byka bo jak to tak można, zdecydowanie był to zły wybór jakoby był on trzeźwy. No nic zatańczyli no to drinka bach, że był ciulowy to piwko bach, że było mało to 12 kieliszków wódki bach no i : „Kochanie zaprowadź mnie do łazienki…” Zaprowadził a tam miałam niezwykle udany taniec z kiblem. Gdy już go zakończyłam pośliznęłam się na zajebiście śliskim parkiecie < bo kto zaprocentowany %%%% w szpilkach 15 cm łazi :P > ZONG No nic chlanie ZALICZONE żyganie ZALICZONE gleba ZALICZONA Oczywiście bym nie była sobą gdybym nie potańczyła, bawiliśmy się naprawdę świetnie. Ludzi zrobiło się z czasem znacznie więcej a muzyka była całkowicie w naszym stylu więc mogę powiedzieć, że wytańczyłam się na maxa. Oczywiście nie obyło się bez ekscesów bo dziwnym trafem chciałam wracać do domu, pieszo, na rajtuzach bo w butach za ciężko się szło :P Mąż mnie wyłapał, ogarnął jak dzieciaka i dalej się bawiłam :D chciałam jak nastolatka miałam jak nastolatka. Ino Wam mówię że jak chcecie zrobić tak jak ja nie pijta wódki bo ona to złooooo :D

Bądź co bądź cała ta zabawa była naprawdę niezapomniana J Śmialiśmy się ze swoich odpałów przez cały tydzień :P Nie żałujemy, mamy co wspominać i z całą pewnością nie raz jeszcze mojego lubego wyciągnę ale tym razem nie będzie kierowcą a ja nie będę piła wódki :D

Pozdrawiam
Wasza

Żoną być 

13 komentarzy:

  1. hahaha:)pamietam te czasy jak to co tydzien było ...eh wrocił by do tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak też tal miałam :) TP były czasy :P

      Usuń
  2. Ale najważniejsze,że się świetnie bawilas a to że gleba..i te inne to normalka sama bym sobie tak wyskoczyla potanczyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beka jak ktoś nie pije a nagle zaszaleje w temacie to potem wychodzą takie szaleństwa 😂

      Usuń
  3. Wariatka :) he he super ze się wytańczyłaś zapomniałąs o całym syfie :) ja wódki nie pije ;) także luzik ) oj też bym tak poszalała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest najlepsze ze ja też nie pije wódki 😂

      Usuń
  4. Każdy potrzebuje mieć taki dzień, gdzie wszystko inne idzie w cień ;) Potrzeba się wyłączyć, poszaleć, wypić. Normalne. Najważniejsze że impreza udana ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grunt że było super , śmiesznie i że sobie potańczylas ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. PJ pamiętam jak ostatnio na 18 męża chrzesniaka popilam wódkę.Boszee jak ja się czuł.10 lat nie pulam wódki wtedy.Bleee
    Teraz jak juz to piwko że sokiem bo przynajmniej kontrole mam ;) A na imprezy tez bym gdzieś poszła posyłać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też wódki nie piję wogólę bo nie lubię , zupełnie nie wiem co mi odwaliło :P No to na co czekasz kochana ? Leć :*

      Usuń
  7. No to imprezka była niezła :)
    Ja wódki nie piję, ewentualnie piwo, ale to też rzadkość. Nie przepadam za alkoholem, mimo iż w domu mamy go sporo - mąż robi nalewki, jak ktoś przychodzi, to w prezencie przynosi wino itp. Więc ugościć mamy czym :)
    Impreza? Ostatnio byłam ponad 8 lat temu na dyskotece. Tak to tylko imprezy rodzinne - ślub, rocznica ślubu itp.

    OdpowiedzUsuń