niedziela, 26 lutego 2017

"Prywatne Zoo"

Chciałabym Wam dzisiaj zdadzic trochę szczegółów z ostatniej wizytacji mojego Z. w domu. Będziecie dzisiaj zwiedzać i poznawać starszych i młodszych członków mojej rodziny, którzy nie koniecznie są ludźmi. 

Mój mąż od zawsze był fanem zwierząt. Zdecydowanie wyniósł to z domu rodzinnego. Ja zaś jestem sceptycznie nastawiona do tematu. Zwierzęta owszem ale na podwórko, na wieś a w bloku to na moje trochę słabo. Dla Z. jednak nie ma nic niemożliwego. On spełnia swoje marzenia wbrew i pomimo, co czasem bardzo mnie irytuje bo jak wiecie jestem osobą, która lubi gdy wszystko toczy sie według planu i nie cierpię niespodzianek. Niejeden powiedziałby, że jesteśmy jak zderzenie ocenanowej wody z gorącym wulkanem i pewnie takim stwierdzeniem określając nasze osobowości by nie skłamał. No ale w końcu przeciwieństwa sięprzyciągają. 

Tak więc chciaałbym Wam dzisiaj pokazać nasze domowe Zoo. Stworzone nie tylko przez Z., mój udział w tym jest również choć 1 do 3. Pierwszym zwierzatkiem jakie mamy do dzisiaj i jest z nami kilka lat są rybki. Z. kiedyś oszalał na ich punkcie. Korzenie, roślinki, małe etc wogóle istne wariactwo. Ale jak to mówią lepsza taka pasja niż inna. Zgodziłam się, jakoby ładnie akwarium w mieszkaniu się prezentuje. Tak więc przedstawiam Wam około 30-stu naszych dzieci rybnych:


Kolejne zwierzątko to już moja sprawka. Hmmm może bardziej mojego synka, który zakochał sie w małym kocurku mojej przyjaciółki, a ona chetnie go wydała jakoby małe koty ma ci jakiś czas i często są dla niej problemem. Tak więc ja matka nie mogłam dziecku odmówić i wziełam kocura do siebie. Weternarz, kuweta, nauka czystości, kompanie etc wzięłam wszystko w swoje szpony i oagarnęłam wiejską naturę Franka i tak jest nasz domowy przytulas:


Nie nie to jeszcze nie koniec :P Teraz będzie znacznie lepiej :D Pamiętacie mój niezapowiedziany wlot na Holandię do męża? Ha a no widzicie kochanki nie znalazłam, ale coś innego, ukrytego owszem. Był to dla mnie szok! Byłam przerażona i czułam wstret. Dzisiaj jestem już przyzwyczajona. Nawet go pogłaskałam :D Przedstawiam Wam Czestera:


Nie nie kończymy kochani :P Ostatni przyjazd męża okazał się kolejną zwierzątkową niespodzianką. Dziką, w wielkiej klatce ale jednocześnie słodką. Mój mąż ześwirował na jego punkcie i z obawy, że nie zaakceptuję nowego członka rodziny przywlekł mi wymarzone Air Max. Cwana bestia nie? Przedstawiam Wam wiewiórkę Alwina:


Kochani jak nie wiecie gdzie zabrać dzieci zapraszam do mnie :P Poczynając od zwierząt wodnych, po wiejskie, po egzotyczne do leśnych :P Mówisz masz :P Takie nasze o domowe Zoo, którego część na szczęście jest z Z. w Nl i wpada ino na urlopy razem z nim :D 

Pozdrawiam
Wasza
Żoną być 




8 komentarzy:

  1. Całkiem sporo tego u Was. U nas tylko kot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ci powiem ze aż boję się co będzie dalej 😂

      Usuń
  2. Faktycznie odmian duzo 😄ta ostatnia najbardziej mnie zaciekawila świetna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no fajny jest Awin ale mam nadzieję, że Z. ją w końcu oswoi bo narazie to ledwo dotknąć się da ;)

      Usuń
  3. O masakra Czester jest straszny , nawet oka bym nie zrmuzyla przy mim , fuj nie cierpi pająków .Wiewiór , kotek i rybki super.U nas jest chomik Mrozek , suczka Misia , kotka Psotka , kocur Buras .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to też macie sporo zwierzaków :D Super :D A Chester urzekł mnie osobiście swoimi kolorami. Są niezwykłe :)

      Usuń
  4. Rybki ja tez mam wiec spoko , wiewiórka wypas zajebista tez bym oszalała i z chęcią przygarnęła ale pająk Sory nigdy w zyciu nawet gdyby mi dopłacali i mam szczęście ze moj sie ich boi mi sie marzy piesek malu ale kiedyś spelnie to marzenie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też marzy sie piesek ale to kiedyś na swoim :)

      Usuń