wtorek, 20 czerwca 2017

"Dziś jestem silniejsza pasożycie!"

Zawsze byłam przekonania, że rodzina jest na pierwszym miejscu w moim życiu. Kiedy ktokolwiek chciałby zrobić krzywdę, któremuś z jego członków rzuciłabym się na niego jak tygrys, broniąc z całych swoich sił. W sytuacji gdy, ktoś z rodziny potrzebował pomocy zawsze biegłam z odsieczą. Taka już jestem. Uważam, że mamy tylko siebie i na siebie powinniśmy liczyć.
Jestem osobą, która słucha i pomaga w problemach ale rzadko opowiada o swoich a jeszcze rzadziej prosi o pomoc. Mój mąż nazywa mnie „Matką Teresą” i zawsze jak coś obróci się nie tak jak miało, nie tak jak powinno mówi, „że kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę”. Takich sytuacji doznałam w życiu kilka. Jednakże jak mówią czas leczy rany. Tak też zapominałam, wybaczałam, puściłam w niepamięć.
Ostatnio jednak dostałam cios w serce od jednej z najbliższych mi osób. Pomogłam jej ( bądź im jako parze) we wszystkim w czym mogłam. Poświęciłam wiele czasu i nerwów i byłam zawsze gdy mnie potrzebowali. Pewnego dnia ja potrzebowałam pomocy, niby nie jakiejś wielkiej, nie kosztownej, po prostu zwyczajnej pomocy. Początkowo niby tak niby ok ale niestety wszystko się urwało tak szybko jak się zaczęło. Moja potrzeba im przeszkadzała w ich już mniej więcej ułożonej codzienności. Nie chciało im się męczyć, bądź zwyczajnie mieli inne plany niż pomoc od takiej mi. Po tym wszystkim co dla nich zrobiłam, a wierzcie mi, że trochę tego było. Po tym wszystkim co dla nich poświęciłam otrzymałam jedno zdanie tak bolesne, że moje serce zostało rozdarte na milion kawałków. To właśnie na nich liczyłam najbardziej. Oni wydawali się być wtedy moją prawą ręką, która pomoże mi spełnić jedno z moich największych marzeń. I tak bardzo jak wierzyłam w ich dobroć, w naszą przyjaźń i rodzinną miłość tak bardzo sztylet słów, który w zamian za wszystko otrzymałam zabolał…
Dzisiaj już minęło trochę czasu od zdarzenia. Nie utrzymujemy już kontaktu. Kiedyś byłyśmy nierozłączne dzisiaj jak obce. Chyba najbardziej boli utrata kogoś kto był dla ciebie ważny. Natomiast dzisiaj wiem, że trzeba mocno zastanowić się z kim się obcuje. Takich jak ja i wielu z Was oblegają pasożyci. Nie zatraćcie się w swojej miłości i wiary w ludzi, miejcie oczy szeroko otwarte.

Pozdrawiam
Wasza

Żoną być 

8 komentarzy:

  1. Teraz to już nie wiadomobkomu ufać :( a zawieść Cie może zazwyczaj najbliższy..

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam taką przyjaciółkę pasożyta. Na szczęście dawno się skończyło... Nie mamy kontaktu... Boli. Z czasem ból minie. Przejdziesz nad nim do porządku dziennego... Dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też muałam taką przyjaciółkę i sąsiadkę na dodatek. Od kilku miesięcy wracam do zdrowia po ciężkim upadku i ani razu nie zajrzała, zaoytać jak suę czuję. To boli, ale już wcześnuej się odwróciła, a mi udało się przejrzeć na oczy i zobaczyć jaka interesowna jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre :( Ludzie za wodzą zdecydowanie za często :/

      Usuń
  4. Tak to już z przyjaciółmi bywa. Trzeba wiedzieć komu pomagać, nawet jeśli są to przyjaciele czy też rodzina. Mam nadzieję, że czas zagoi Twoje rany. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń